No tak. Naruto i Hinamori mieszkają ze mną i Itachim już jakiś miesiąc. Nie, żeby mi to przeszkadzało czy coś... Po prostu... Im dłużej z nim przebywam tym bardziej chcę go dotknąć... Wtedy mnie krew zalewa i wychodzę z domu, ale w nocy... Naruto śpi jak kamień, jest przy tym taki... Bezbronny. Kilka razy bezkarnie dotykałem go w nieprzyzwoite miejsca. Jego mina w tedy była taka... Słodka! Przewracał się na plecy jakby prosząc żeby go pogłaskać po brzuchu. W tedy też przestawałem, bo blondyn budził się po kilku minutach i biegł do łazienki. Raz jak się spytałem czemu tak lata w nocy do kibelka odparł nieśmiało: "M... Mam... Mam mokre sny...”. Odwrócił ode mnie wzrok zarumieniony po uszy. Nie wiedzieć czemu czułem się usatysfakcjonowany, ale on sam jakoś nie mógł się do mnie odezwać przez tydzień! Przecież się nie zniesmaczyłem na tę jego 'informację', więc o co mu chodzi?!
Podszedłem do lodówki, wyciągnąłem z samego dołu dwa czteropaki piwa. Kupiłem je wcześniej wiedząc, że będzie mecz.
Postawiłem puszki na stole ,a sam usiadłem obok Naruto na kanapie, wziąłem pilota i przełączyłem kanał.
-Ej! Oglądałem to!
-Nie krzycz. Dzieci śpią.
W odpowiedzi blondyn spiorunował mnie wzrokiem i rzucił się na oparcie kanapy.
-Co oglądamy?- Burknął pod nosem.
-Mecz- odparłem krótko i wyciągnąłem dwa piwa. Jedno rzuciłem Naruto.- No to zdrowie!
-Czekaj! J-ja... Mam słabą głowę...- I dodał pod nosem- i to nawet bardzo słabą...
-Oh! Już daj spokój!
Znów wzniosłem puszkę ku górze i wziąłem łyk piwa.
Podniosłem puszkę do góry. Blondyn zrobił to samo z lekkim opóźnieniem.
-Kam... Kampai!- Obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów i wziął potężny haust piwa.
Nie mógł się odkleić od tego trunku, i gdy wypił już wszystko miał zarumienione policzki. Zaraz chwycił po następną i wypił ją w mgnieniu oka. Z trzecią miał problemy, nie mógł jej otworzyć więc z politowaniem dałem mu swoją. Jakoś odechciało mi się pić patrząc na niego. Byłem ciekaw co teraz zrobi. Już się lekko chwiał na boki.
-Rzeczywiście masz słabą głowę...
Nie dane mi było powiedzieć więcej, gdyż jego lazurowe oczy spoczęły na mnie i momentalnie odebrało mi mowę. Chwile potem te piękne tęczówki zaczęły się do mnie diametralnie zbliżać, aż nagle poczułem dotyk czegoś ciepłego na swoich ustach. Dopiero po chwili zrozumiałem, że są to wargi Naruto. Były takie miękkie, delikatne i zadziorne.
Blondyn usiadł okrakiem na moje kolana i położył dłonie na moich policzkach wzmacniając pocałunek ,który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny. Zaczął poruszać swoimi biodrami jakby chciał mnie w ten sposób podniecić. I udało mu się to. Nie minęła chwila ,a Naruto leżał na plecach ,a ja stałem nad nim.
-Sam się o to prosisz-wydyszałem.
Przywarłem do niego ustami i zacząłem rozbierać. Jego ręce już dawno powędrowały tam gdzie nie powinny, ale nie miałem nic przeciwko. Nawet nie wiedziałem kiedy ,a i ja byłem nagi ,co mi w zupełności nie przeszkadzało w tym co właśnie robiłem.
Naru swoimi niegrzecznymi rączkami podniecił mnie już nazbyt mocno, a on sam doszedł już co najmniej raz w mojej ręce, ale wciąż było mu mało i stał na baczność.
Przygotowałem go chyba lepiej niż dobrze ,z drugiej strony miałem to gdzieś. Byłem zbyt podniecony, żeby przejmować się takimi rzeczami. Wszedłem w niego z początku powoli, ale jego pojękiwania sprawiły, że zacząłem poruszać się w nim znacznie szybciej. Widziałem, że mu się to podoba, bo wypinał biodra do góry przez co wchodziłem w niego jeszcze głębiej.
Doszedłem po niedługim czasie w jego wnętrzu już trochę zmęczony, padłem na niego, ale zaraz potem to ja leżałem na dole ,a to Naruto był u góry. Zaczął pokazywać jakieś różne podniecające pozy siedząc na moich biodrach okrakiem. Nie dał za wygraną, był bardzo pobudzony. I ja, poprzez jego zachowanie zacząłem się pobudzać, co blondynowi się bardzo podobało. Podniecał mnie nawet ręką, a potem, bezceremonialnie, nadział się na mojego członka jęcząc przy tym głośno z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Niektóre pozy jakie potem zainscenizował widziałem po raz pierwszy. Chyba nawet w podręczniku nie można by było znaleźć takich póz, a to co on wyprawiał z językiem przechodziło wszystko co tylko mogło. To było lepsze niż cokolwiek co do tej pory robiłem.
Teraz już świtało. Przez to wszystko nie mogłem zasnąć, byłem zbyt podniecony, żeby udać się w najdalsze odmęty mojego umysłu, w którym znajdowały się lazurowe oczy blondyna, który spał obok mnie. Wpatrywałem się w niego przez cały czas kiedy tylko zmorzył go sen. Był taki spokojny, a to, co zrobił po wypiciu zaledwie trzech piw było wręcz niemożliwe. Jakoś za szybko zaczęło to na niego działać, ale nie narzekam.
W końcu, gdy pierwsze promienie słońca zrosiły jego twarz, przebudził się i spojrzał się mi w oczy z uśmiechem. Był jeszcze jak nieprzytomny, ale nie przeszkodziło mi to w nachyleniu się nad nim i pocałowaniu go namiętnie w usta. Jednakże speszył się trochę zdziwiony.
-C-co..? Co ty r-robisz..?- Spytał niepewnie zalewając się rumieńcem.
-To co ty po wypiciu trzech puszek piwa, tyle, że ty... Robiłeś to lepiej.- Zaśmiałem się szyderczo pod nosem.
Po minie Naruto uświadomiłem sobie, że jednak przypomina sobie co zrobił w nocy. Odepchnął mnie machinalnie i stanął na podłodze, ale zaraz się zachwiał i padł na kolana ,na ziemię, ale nawet to nie przeszkodziło mu w oddaleniu się ode mnie.
-Naru, gdzie idziesz?
Nie dostałem odpowiedzi, gdyż zniknął za framugą drzwi prowadzącą na korytarz.
-O co mu chodzi? -Burknąłem pod nosem.- Przecież mi się podobało- dodałem opadając ze zmęczeniem na plecy ,tam gdzie wcześniej spał blondyn.
___________________________
Nie umiem pisać, a moje błędy językowe, aż walą po oczach. Moja wizja tego yaoi jest trochę dziwna, bo składa się na to co w danej chwili wymyślę, czy zobaczę. Czyli jest zapisywana na spontana- tak ja to określam. Może dlatego jest to takie nudne. Ładnie proszę o wytykanie wszelkich błędów i także uwag dotyczących historii. Z chęcią dogodzę wam we wszystkim czym chcecie. A co do odstępów czasowych... Nie mam chęci do pisania, czy czegokolwiek innego. Jak mi się zachce cokolwiek robić, to robię to nieudolnie na ostatnią chwilę. Dlatego przepraszam i proszę o jak najwięcej krytyki z waszej strony. :3
niedziela, 31 marca 2013
piątek, 8 marca 2013
1.Jak to się właściwie zaczęło
Musicie mi wybaczyć moje tandetne błędy językowe, interpunkcyjne i jeszcze jakie tam mogą się znaleźć. Nie jestem orłem z ortografii, cały czas myślę nad fabułą tegoż jakże naciąganego i naiwnego opowiadania. Jeśli się to spodoba to fajnie, jesli nie to trudno. Miłego czytania!
Wszedłem do łazienki Naruto... Ku mojemu zdumieniu ,ujrzałem go... Leżał nieprzytomny w wannie. Wanna nie była już tylko wypełniona wodą, ale także i jego krwią... Byłem tak przerażony... Niemal zapomniałem co mam robić.
Szybko doskoczyłem do niego, łapiąc po drodze ręcznik i zaraz zacząłem uciskać jego nadgarstki, aby zatamować krwawienie.
Wszystko potoczyło się szybko, karetka, przestraszona Tsunade, szpital... Bałem się jak nigdy przedtem. Trzęsłem się jak osika jednocześnie wmawiając sobie, że jeżeli już się nie obudzi to pójdę w ślad za nim... Takie i inne myśli krążyły mi po głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem oparty o jego szpitalne łóżko...
~~~
Czyjaś ciepła ręka mierzwiła mi delikatnie włosy. Osoba, która jest właścicielem tejże dłoni śmiała się cicho z niejakim westchnieniem. Jednakże nie dałem po sobie poznać, że się obudziłem.
-Sasuke...-Szepnął Naruto.- Wiesz, że wyglądasz pięknie gdy śpisz?- Westchnął cicho.
Ręką, którą uprzednio trzymał w moich włosach, przejechał w dół i zatrzymał na policzku.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem, aż podskoczyłem przewracając się na plecy na podłogę. Ból był nie z tej ziemi. Myślałem, że zaraz odlecę na tamten świat.
-Naruto!- Rozległ się ten wkurwiający głos Sakury. -Już się obudziłeś? To super!
-Idiotko! Wchodzisz jak do jakiejś stajni! Tu jest szpital, zawału przez ciebie można dostać! -Warknąłem podnosząc się z podłogi.
-Sasuke!- zaświergoliła.- A co ty tutaj robisz?
-Nie twoja sprawa. -warknąłem piorunując ją wzrokiem.
-Oh! Już nie bądź taki. - Wydęła usta.
-Tsunade pozwoliła mi tutaj zostać. Nic więcej nie musisz wiedzieć.
Przewróciła oczami i do mnie podeszłą chcą mi pomóc, chyba tylko utrzymać równowagę, ale ją odepchnąłem.
-Sasuke?- Odezwał się niepewnie Naruto.- Co TY tu robisz?.. Wiem, że mnie znalazłeś, ale... Ale czemu ze mną zostałeś? Co z Itachim?
-A co z twoją Hinamori?- Zarzuciłem.- Myślałeś o niej kiedy ciąłeś sobie nadgarstki?
-Ja...
-Sasuke! Przestań!- Krzyknęła różowo włosa.
-Zamknij się i idź jeżeli nie masz nic do zrobienia.- Warknąłem.
Ona w odpowiedzi podeszła do blondyna, podłączyła mu kroplówkę i wyszła obrażona nawet na mnie nie patrząc.
Ostatnimi czasy stałem się bardzo drażliwy. Wszystko dookoła stało się jeszcze bardziej irytujące niż było. Jedynym moim ukojeniem była zabawa z moim rocznym synkiem Itachim i rozmowy z Naruto, który wpadał do mnie co drugi dzień o tej samej porze... Więc to dlatego znalazłem go wczoraj w wannie...? Nie przyszedł do mnie, nic nie powiedział-a zawsze to robi- dlatego się zaniepokoiłem i poszedłem do niego.
-Sasuke! czemu jesteś taki wredny dla Sakurci?- Nie odpowiedziałem.- No ej...
Przechyliłem głowę w bok wpatrując się w niebieskookiego. Był strasznie blady, a jego oczy jakby stały się bardziej błękitne. Wręcz hipnotyzujące!
-Mam coś na twarzy?- Spytał nagle Uzumaki.
-Nie, nie! Nic. Tak jakoś...- Próbowałem się wytłumaczyć...
Zaraz! Czemu się tłumaczyłem?! Przecież to nie jest normalne zachowanie z mojej strony... Jestem chory! - dotknąłem ręką swojego czoła, ale nie poczułem że jest cieplejsze.
-Sasu... Wszystko w porządku?- Wyciągnął rękę i dotknął troskliwie mojego policzka.-Wszyst…?
-Tak!- Odsunąłem się od niego natychmiastowo. Ciepło jakie czułem od jego ręki aż paliło. Jeśli bym się nie odsunął to zadurzyłbym się w tym dotyku... Ruszyłem do drzwi. Otwierając je zatrzymałem się w pół kroku -Naruto! Przeprowadzasz się do mnie! Trzeba cię pilnować, a znając twoje możliwości raczej nie wychowasz Hinamori jak należy. Dopóki Piąta cię nie wypuści ja się nią zajmę...- Szepnąłem pod nosem i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
No dobra. Może od początku... No więc sprawy maja się obecnie tak, że Naruto ma dziecko z Hinatą, jednakże... Ona zmarła przy porodzie. Naruto wpadł przez to w melancholię. Bardzo przeżył jej stratę. Jeśli chodzi o mnie mam małego synka Itachiego, który ma już ponad rok. Wychowuję go sam, bo kobieta, która jest jego matką , odeszła ode mnie nie podając powodu. Nie żeby mi to przeszkadzało. Jakoś nigdy mi na niej nie zależało. Obchodził mnie tylko mój potomek, nikt poza nim. Pewnie myślicie, że powinienem być z Sakurą, ale niee... Od kiedy wróciłem do wioski nie mogłem się jej pozbyć. Była strasznie natrętna i upierdliwa. Jakby nie miała swojego życia! Nie no... Rozumiem kogoś KOCHAĆ, ale nie żeby od razu stać się jego p r z e ś l a d o w c ą ! Trochę do tej pory się denerwuję na jej widok... To mało powiedziane, potrafię się nieźle wściec ... W każdym razie szedłem odebrać Hinamori od Tsunade. Czcigodna Piąta była o tyle wspaniałomyślna, że się małą zajęła.
Przyzwałem trochę klonów, żeby wzięły rzeczy Naruto i przeniosły do mojego domu. Moje kopie dość szybko się ze wszystkim uwinęły, nawet jeden z nich przyprowadził ze sobą Itachiego, który był pod opieką Kakashiego. Mój sensei go trenuje od kiedy maluch zaczął chodzić. Ja też to robię, ale nie tak wytrwale jak Kakashi. On to potrafi zmotywować do działania.
Mój synek nie mógł odkleić oczu od śpiącej na łóżku w moim pokoju Hinamori. Siedział spokojnie, nie ruszył się z miejsca przez cały czas jak robiłem obiad. Nie wiem, czy zdziwiło go to, że w domu znajduje się dziecko mniejsze od niego? W każdym razie, dopóki nie marudził, było dobrze. Tak więc jakoś minął ten dziwny dzień. Następnego zaś Naruto został wypisany ze szpitala po długim kazaniu od Tsunade, więc był trochę markotny i mocno tulił do siebie swoją córeczkę, która miała wygląd po nim, a budowę ciała i oczy po Hinacie.
Blondyn jakoś nie mógł przełknąć tego, że ma spać ze mną. Biedak nie rozumiał tego, że nie potrafi zająć się dzieckiem, , a co dopiero sobą. Tłumaczyłem i pokazywałem mu milion razy co ma robić w danej sytuacji ,ale takiego oporu do wiedzy to ja dawno nie widziałem.
W każdym razie od dzisiaj ja i Itachi oraz Naruto i Hinamiri tworzymy rodzinę. W ogóle się to ze sobą nie umywa, gdyż obydwaj jesteśmy facetami, a ja po prostu martwię się o kumpla i wolę mieć go na oku dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Wszedłem do łazienki Naruto... Ku mojemu zdumieniu ,ujrzałem go... Leżał nieprzytomny w wannie. Wanna nie była już tylko wypełniona wodą, ale także i jego krwią... Byłem tak przerażony... Niemal zapomniałem co mam robić.
Szybko doskoczyłem do niego, łapiąc po drodze ręcznik i zaraz zacząłem uciskać jego nadgarstki, aby zatamować krwawienie.
Wszystko potoczyło się szybko, karetka, przestraszona Tsunade, szpital... Bałem się jak nigdy przedtem. Trzęsłem się jak osika jednocześnie wmawiając sobie, że jeżeli już się nie obudzi to pójdę w ślad za nim... Takie i inne myśli krążyły mi po głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem oparty o jego szpitalne łóżko...
~~~
Czyjaś ciepła ręka mierzwiła mi delikatnie włosy. Osoba, która jest właścicielem tejże dłoni śmiała się cicho z niejakim westchnieniem. Jednakże nie dałem po sobie poznać, że się obudziłem.
-Sasuke...-Szepnął Naruto.- Wiesz, że wyglądasz pięknie gdy śpisz?- Westchnął cicho.
Ręką, którą uprzednio trzymał w moich włosach, przejechał w dół i zatrzymał na policzku.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem, aż podskoczyłem przewracając się na plecy na podłogę. Ból był nie z tej ziemi. Myślałem, że zaraz odlecę na tamten świat.
-Naruto!- Rozległ się ten wkurwiający głos Sakury. -Już się obudziłeś? To super!
-Idiotko! Wchodzisz jak do jakiejś stajni! Tu jest szpital, zawału przez ciebie można dostać! -Warknąłem podnosząc się z podłogi.
-Sasuke!- zaświergoliła.- A co ty tutaj robisz?
-Nie twoja sprawa. -warknąłem piorunując ją wzrokiem.
-Oh! Już nie bądź taki. - Wydęła usta.
-Tsunade pozwoliła mi tutaj zostać. Nic więcej nie musisz wiedzieć.
Przewróciła oczami i do mnie podeszłą chcą mi pomóc, chyba tylko utrzymać równowagę, ale ją odepchnąłem.
-Sasuke?- Odezwał się niepewnie Naruto.- Co TY tu robisz?.. Wiem, że mnie znalazłeś, ale... Ale czemu ze mną zostałeś? Co z Itachim?
-A co z twoją Hinamori?- Zarzuciłem.- Myślałeś o niej kiedy ciąłeś sobie nadgarstki?
-Ja...
-Sasuke! Przestań!- Krzyknęła różowo włosa.
-Zamknij się i idź jeżeli nie masz nic do zrobienia.- Warknąłem.
Ona w odpowiedzi podeszła do blondyna, podłączyła mu kroplówkę i wyszła obrażona nawet na mnie nie patrząc.
Ostatnimi czasy stałem się bardzo drażliwy. Wszystko dookoła stało się jeszcze bardziej irytujące niż było. Jedynym moim ukojeniem była zabawa z moim rocznym synkiem Itachim i rozmowy z Naruto, który wpadał do mnie co drugi dzień o tej samej porze... Więc to dlatego znalazłem go wczoraj w wannie...? Nie przyszedł do mnie, nic nie powiedział-a zawsze to robi- dlatego się zaniepokoiłem i poszedłem do niego.
-Sasuke! czemu jesteś taki wredny dla Sakurci?- Nie odpowiedziałem.- No ej...
Przechyliłem głowę w bok wpatrując się w niebieskookiego. Był strasznie blady, a jego oczy jakby stały się bardziej błękitne. Wręcz hipnotyzujące!
-Mam coś na twarzy?- Spytał nagle Uzumaki.
-Nie, nie! Nic. Tak jakoś...- Próbowałem się wytłumaczyć...
Zaraz! Czemu się tłumaczyłem?! Przecież to nie jest normalne zachowanie z mojej strony... Jestem chory! - dotknąłem ręką swojego czoła, ale nie poczułem że jest cieplejsze.
-Sasu... Wszystko w porządku?- Wyciągnął rękę i dotknął troskliwie mojego policzka.-Wszyst…?
-Tak!- Odsunąłem się od niego natychmiastowo. Ciepło jakie czułem od jego ręki aż paliło. Jeśli bym się nie odsunął to zadurzyłbym się w tym dotyku... Ruszyłem do drzwi. Otwierając je zatrzymałem się w pół kroku -Naruto! Przeprowadzasz się do mnie! Trzeba cię pilnować, a znając twoje możliwości raczej nie wychowasz Hinamori jak należy. Dopóki Piąta cię nie wypuści ja się nią zajmę...- Szepnąłem pod nosem i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
No dobra. Może od początku... No więc sprawy maja się obecnie tak, że Naruto ma dziecko z Hinatą, jednakże... Ona zmarła przy porodzie. Naruto wpadł przez to w melancholię. Bardzo przeżył jej stratę. Jeśli chodzi o mnie mam małego synka Itachiego, który ma już ponad rok. Wychowuję go sam, bo kobieta, która jest jego matką , odeszła ode mnie nie podając powodu. Nie żeby mi to przeszkadzało. Jakoś nigdy mi na niej nie zależało. Obchodził mnie tylko mój potomek, nikt poza nim. Pewnie myślicie, że powinienem być z Sakurą, ale niee... Od kiedy wróciłem do wioski nie mogłem się jej pozbyć. Była strasznie natrętna i upierdliwa. Jakby nie miała swojego życia! Nie no... Rozumiem kogoś KOCHAĆ, ale nie żeby od razu stać się jego p r z e ś l a d o w c ą ! Trochę do tej pory się denerwuję na jej widok... To mało powiedziane, potrafię się nieźle wściec ... W każdym razie szedłem odebrać Hinamori od Tsunade. Czcigodna Piąta była o tyle wspaniałomyślna, że się małą zajęła.
Przyzwałem trochę klonów, żeby wzięły rzeczy Naruto i przeniosły do mojego domu. Moje kopie dość szybko się ze wszystkim uwinęły, nawet jeden z nich przyprowadził ze sobą Itachiego, który był pod opieką Kakashiego. Mój sensei go trenuje od kiedy maluch zaczął chodzić. Ja też to robię, ale nie tak wytrwale jak Kakashi. On to potrafi zmotywować do działania.
Mój synek nie mógł odkleić oczu od śpiącej na łóżku w moim pokoju Hinamori. Siedział spokojnie, nie ruszył się z miejsca przez cały czas jak robiłem obiad. Nie wiem, czy zdziwiło go to, że w domu znajduje się dziecko mniejsze od niego? W każdym razie, dopóki nie marudził, było dobrze. Tak więc jakoś minął ten dziwny dzień. Następnego zaś Naruto został wypisany ze szpitala po długim kazaniu od Tsunade, więc był trochę markotny i mocno tulił do siebie swoją córeczkę, która miała wygląd po nim, a budowę ciała i oczy po Hinacie.
Blondyn jakoś nie mógł przełknąć tego, że ma spać ze mną. Biedak nie rozumiał tego, że nie potrafi zająć się dzieckiem, , a co dopiero sobą. Tłumaczyłem i pokazywałem mu milion razy co ma robić w danej sytuacji ,ale takiego oporu do wiedzy to ja dawno nie widziałem.
W każdym razie od dzisiaj ja i Itachi oraz Naruto i Hinamiri tworzymy rodzinę. W ogóle się to ze sobą nie umywa, gdyż obydwaj jesteśmy facetami, a ja po prostu martwię się o kumpla i wolę mieć go na oku dwadzieścia cztery godziny na dobę.
czwartek, 7 marca 2013
Witam wszystkich yaoistów. :3
Blog ten poświęcony jest tematyce yaoi (boy love), niektóre
opowiadania zawierać mogą brutalne sceny, nieodpowiednie dla
osób niepełnoletnich i słabych emocjonalnie, tak więc, drogi
Czytelniku, czytasz tylko na własną odpowiedzialność. Jeśli
tematyka Ci przeszkadza, po prostu opuść bloga.
Wszystkich zainteresowanych yaoistów serdecznie witam i
zapraszam do czytania. :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)