Ciekawe co Naruto teraz robi- myślałem siedząc z
dziećmi na werandzie. Obydwoje siedzieli na łóżeczku, które specjalnie dla nich
wyniosłem z domu. O dziwo, dogadywali się nawet dobrze, zważywszy na to, że
Hinamori nauczyła się siedzieć ,a Itachi już latałby po całym domu, bo nauczył
się chodzić. Jednakże, jak gdzieś blisko niego jest Hinamori... To mogę
siedzieć i tylko patrzeć czy jeszcze żyją, tak się z nią bawi. Strasznie
zabawne są te ich zachowania, ale nie mam nic przeciwko temu, że Itachi jest
taki opiekuńczy, w końcu ma teraz młodszą siostrę, którą się opiekuje...
Właśnie, siostrę... Czyżby na pewno, bo w końcu ja nie jestem z Naruto w takich
stosunkach jakich powinienem być- czyli przyjaciele- ale jego kochankiem też
nie jestem... Cóż począć?!
Blondyn nie wrócił od wczoraj. Sam muszę się zajmować dwójką małych dzieci, a to nie jest wcale łatwe. Czasem myślę, że samym Itachim byłoby znacznie łatwiej się opiekować, ale dopóki mam Hinamori, mam też pewność, że Naru wróci, chociażby dla niej. Zawsze coś, ale zaczynam się o niego niepokoić, a nie mogę wyjść, bo przecież mam DWÓJKĘ DZIECI na głowie, a jak wyjdę z oboma to, to dziwnie będzie wyglądało... Ale co mi tam! Przecież od zawsze jestem na ustach wszystkich, obojętnie czy dopiero co mnie zobaczył, czy zna od dawana.
***
Ostatecznie postanowiłem nie wychodzić z domu. Postanowiłem dać Naruto ostatnią szansę. Tak więc, jeśli nie wróci do jutra wieczór, to go zacznę szukać i nie ważne jaką sobie tym sprawię sławę, albo jak bardzo wkopię blondyna. Mam to gdzieś! Po prostu... chcę... być... z nim!... Z nim i tylko z nim! To dziwne uczucie ogarnia mnie doszczętnie! Dusi mnie! A ja nie wiem jak się go pozbyć! Co prawda od zawsze coś czułem do tego niebieskookiego świra, a kiedy opuściłem wioskę... Myślałem, że oszaleję! Nie wiedziałem co się dzieje ze mną, z moimi myślami i moim ciałem. Cały czas myślałem o Naruto i gdziekolwiek bym nie był i tak słyszałem o nim i jego wyczynach.
Było już po 24, dzieci już spały. Nie było możliwości, że w najbliższym czasie się obudzą. Tak więc postanowiłem się wykąpać. Z chwilą, gdy ciepłe strumienie wody przemierzały moje ciało, przypomniał mi się Naruto. Zacząłem sobie wyobrażać, jak to jego suta przemierzają moje ciało. Jak to on mnie pożąda i momentalnie mój mały kolega zaczął się robić twardy. Spojrzałem się na niego i uśmiechnąłem z drwiną. Odkręciłem mocniej wodę i zamknąłem oczy. Położyłem rękę na moim członku i zacząłem sobie wyobrażać jakby to robił blondyn.
Już dawno podczas masturbacji nie czułem takiej przyjemności i takiego pożądania drugiej osoby. Miałem ochotę cofnąć się do tamtej chwili na kanapie w salonie. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć te erotyczne pozy niebieskookiego.
Zacząłem szybciej oddychać nadal mając twarz Naruto przed swoimi oczami. Nie trzeba było dużo a doszedłem w swoją rękę opierając się czołem o ścianę kabiny.
-Naruto, dlaczego wtedy uciekłeś?!- Szepnąłem z westchnieniem do siebie.
Tak oto więc skończyła się moja kąpiel , ale coś mi nie pasowało po wyjściu z łazienki. W domu panował jakby inny przepływ powietrza. Od razu udałem się do pokoju w którym spała dwójka malców.
Z początku nic nie zobaczyłem, jedynie usłyszałem. Tak to był szloch. Dochodził z najciemniejszego kąta pokoju. Podszedłem w tamto miejsce i moim oczom ukazała się sylwetka blondyna. Siedział skulony i płakał przytulając swoje kolana. Ostrożnie przykucnąłem przed nim i położyłem rękę na jego głowie wplatając palce w jego aksamitne włosy. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę on!
Podniósł głowę i spojrzał się na mnie załzawionymi oczami.
-Przepraszam!- Powiedział jedynie i znów mocno się rozpłakał.
Przytuliłem go do siebie odruchowo. Schowałem twarz w jego włosach i wtedy to poczułem jego słodki zapach potu ... Alkoholu i papierosów! Miałem ochotę go uderzyć, jednakże tego nie zrobiłem tylko przytuliłem go mocno do siebie, ponieważ nie chciałem aby znów przeze mnie uciekał. Kiedy on wtulił głowę w zagłębie mojej szyi aż straciłem równowagę z wrażenia! Padłem na podłogę ,a on na mnie. Dość szybko próbował wstać, lecz ręce się pod nim chwiały i co chwile na mnie opadał. Spróbowałem usiąść ,a potem wstać. Nie było to łatwe z leżącym na tobie Naruto. Przyparłem go do ściany i ten, jak na zawołanie, zaczął się kręcić wiercić i przepychać, jednak robił to nieudolnie. Potrząsnąłem nim i wyprowadziłem z pokoju dzieci. Weszliśmy do mojej sypialni i rzuciłem go na łóżko, a żeby mi nie uciekł, to usiadłem mu na biodra. Znów próbował uciec. Bił mnie pięściami po klatce piersiowej jednak zbyt słabo bym odczuwał ból. Złapałem jego ręce i przycisnąłem je dłonią do łóżka pochylając się tuż nad jego głową. Cały się zaczerwienił i obrócił głowę starając się na mnie nie patrzeć.
-Na..
-Złaź ze mnie! - Krzyknął na mnie blondyn.- Przestań się mną bawić! Myślisz, że nie wiem co mi robisz jak "śpię"?!-Znów zaczął się rzucać, tym razem gwałtowniej.
-Ale ja...
-Z Ł A Ź !- Spróbował użyć całej swojej siły ,ale nie odepchnął mnie na tyle mocno, abym z niego zszedł.
-Naruto!- Położyłem ręce na jego ramionach.- Ogarnij się!
-Niby dlaczego ja mam to zrobić, a nie ty, co?!-Spojrzałem się na niego pobłażliwie z lekkim uśmiechem.
-Bo to ty tu jesteś pijany i to ty obudzisz dzieci.-Momentalnie zamknął buzię i spoważniał.
-Ale i tak ze mnie zejdź...-Burknął pod nosem niezadowolony.
Dotknąłem dłonią jego policzek i spojrzałem mu w oczy. Były takie piękne i tak pochłaniały swoim odcieniem wszystko co było dookoła. Czasem mam ochotę się w nich zanurzyć i trzymać ich właściciela w objęciach czy nawet w namiętnym pocałunku.
-Nie zejdę- Odparłem stanowczo i znów się delikatnie uśmiechnąłem.
-Czemu się mną bawisz? -Spytał z wyrzutem.
-Nie bawię się tobą. - Nie mogłem oderwać spojrzenia od jego błękitnych oczu.-Po prostu nie umiem okazywać uczuć. -Odpowiadałem jak zahipnotyzowany.
Naruto się zdziwił i strasznie zarumienił. Nie zwróciłem na to uwagi, dopóki nie położył dłoni na mój policzek. Serce momentalnie mi zamarło i spojrzałem na jego usta. Żaden odgłos nie dochodził do moich uszu, jedyne co się liczyło to, to że on tu leży, że wrócił i ma się dobrze.
Nawet nie wiem kiedy moje usta spoczęły na jego wargach ,a język domagał się wejścia do środka ust Naruto. Wolnym ruchem wsunąłem mu rękę pod bluzkę, delikatnie, powoli przesuwając ją w górę odkrywając jego umięśniony brzuch. Masowałem skórę na jego torsie coraz mocniej napierając ustami.
Niebieskooki na chwilę zesztywniał, żeby zaraz potem zacząć się rzucać na wszystkie strony próbując zrzucić mnie ze swojego ciała.Jednak ja nie dawałem za wygraną. Obróciłem go na brzuch ściągając mu przy tym niepotrzebną odzież. Wszystko wylądowało na podłodze. Naruto zaczął protestować, wręcz krzyczeć! Mnie to się tam podobało, ale wolałbym uniknąć pobudki maluchów.
-Ciii... Bo się dzieci obudzą.- Zaśmiałem się.
-Mam to w dupie! Złaź ze mnie ty pieprzony debilu! Co ja jestem?! Twoja zabawka?!
-Głupiś -Spojrzałem na niego gniewnie.- Przecież mówiłem, że nie potrafię wyrażać własnych emocji.
Westchnąłem i zacząłem się rozbierać.
-C-co ty..? Co chcesz zrobić?- Powiedział drżącym głosem.
-Jak sądzisz?- Przechyliłem głowę w bok.- Może tego nie wiesz, ale jesteś cholernie podniecający!- Spojrzałem się mu prosto w oczy ,a ten się cały zaczerwienił.
Uroczy, głupkowaty, nieokrzesany, czasem zachowuje się jakby miał dwie lewe ręce, ale czemu? Czemu to właśnie on musi mnie tak cholernie podniecać?!
Mój mały kolega domagał się wypuszczenia, gdyż nie było mu zbyt wygodnie w moich spodniach tak więc szybko się ich pozbyłem wraz z bielizną i znów pochyliłem się nad blondynem. Naruto obrócił się na plecy i co chwila przenosił wzrok z moich oczu na mojego kolegę i tak w kółko.
Złapałem jego dłoń i poprowadziłem ją do mojego członka. Na twarzy niebieskookiego pojawiło się zakłopotanie i zawstydzenie ,co w jego wykonaniu było bardzo seksowne. Miałem ochotę go zerżnąć tu i teraz, ale wiedziałem, że się na mnie obrazi, więc wolałem powoli... Od podstaw... Jednakże nie było mi dane tego zrobić.
Naruto odepchnął mnie z całą siłą, aż uderzyłem o ścianę, która znajdowała się nieopodal łóżka. Byłem nagi, z resztą tak jak i on, a mój mały kolega stał na baczność. Blondyn zczołgał się z łóżka i podpełzł do mnie. Położył ręce na moich kolanach i rozsunął je jednym ruchem. Niebieskooki zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. Na dole swój wzrok zatrzymał na dłużej. Nachylił się i pocałował mojego penisa. Zaraz potem zaczął go oblizywać i drażnić zębami. Ręką masował moje jądra i z każdą chwilą robił to wszystko z większą namiętnością, a kiedy włożył go sobie do buzi... Myślałem że nie wytrzymam!
Śnie i mam cholernie wspaniały sen! Naruto robi mi loda z własnej woli... Zaraz, ja czasem nie jestem pod prysznicem..? Nie... woda nie leci, więc jednak sen, ale... on jest taki realny, ale to nie może być rzeczywistość!
Spojrzałem w dół i wplotłem palce we włosy blondyna. Spojrzał się na mnie swoimi błękitnymi oczyma ,a zaraz potem strasznie się zarumienił, ale nie przerwał swojej czynności. Zacząłem cicho jęczeć z przyjemności. Zacisnąłem powieki, dolną wargę przygryzłem zębami i odchyliłem głowę do tyłu. Było mi tak przyjemnie!
Niebieskooki z każdą chwila coraz szybciej poruszał głową. Moje podniecenie przekraczało granice! Jeszcze chwila...
Naruto nie dał sobie odciągnąć głowy i całe moje nasienie wytrysnęło wprost do jego ust. Wyprostował się i spojrzał się na mnie słodko, że aż ja się lekko zarumieniłem. Z kącika ust blondyna spływała biała strużka. Pociągnąłem go do siebie. Mój kochanek przełknął to co miał w buzi i pocałował mnie namiętnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Jego język walczył z moim o dominację, jednak bez skutecznie. Wygrałem ten zażarty pocałunek pełen mojego i jego smaku. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się z powrotem na łóżku. Chciałem bawić się z nim dalej, jednak byliśmy zbyt zmęczeni i zasnęliśmy niemal w tym samym momencie, nadzy, wtuleni w siebie, okryci jedynie kołdrą...
Blondyn nie wrócił od wczoraj. Sam muszę się zajmować dwójką małych dzieci, a to nie jest wcale łatwe. Czasem myślę, że samym Itachim byłoby znacznie łatwiej się opiekować, ale dopóki mam Hinamori, mam też pewność, że Naru wróci, chociażby dla niej. Zawsze coś, ale zaczynam się o niego niepokoić, a nie mogę wyjść, bo przecież mam DWÓJKĘ DZIECI na głowie, a jak wyjdę z oboma to, to dziwnie będzie wyglądało... Ale co mi tam! Przecież od zawsze jestem na ustach wszystkich, obojętnie czy dopiero co mnie zobaczył, czy zna od dawana.
***
Ostatecznie postanowiłem nie wychodzić z domu. Postanowiłem dać Naruto ostatnią szansę. Tak więc, jeśli nie wróci do jutra wieczór, to go zacznę szukać i nie ważne jaką sobie tym sprawię sławę, albo jak bardzo wkopię blondyna. Mam to gdzieś! Po prostu... chcę... być... z nim!... Z nim i tylko z nim! To dziwne uczucie ogarnia mnie doszczętnie! Dusi mnie! A ja nie wiem jak się go pozbyć! Co prawda od zawsze coś czułem do tego niebieskookiego świra, a kiedy opuściłem wioskę... Myślałem, że oszaleję! Nie wiedziałem co się dzieje ze mną, z moimi myślami i moim ciałem. Cały czas myślałem o Naruto i gdziekolwiek bym nie był i tak słyszałem o nim i jego wyczynach.
Było już po 24, dzieci już spały. Nie było możliwości, że w najbliższym czasie się obudzą. Tak więc postanowiłem się wykąpać. Z chwilą, gdy ciepłe strumienie wody przemierzały moje ciało, przypomniał mi się Naruto. Zacząłem sobie wyobrażać, jak to jego suta przemierzają moje ciało. Jak to on mnie pożąda i momentalnie mój mały kolega zaczął się robić twardy. Spojrzałem się na niego i uśmiechnąłem z drwiną. Odkręciłem mocniej wodę i zamknąłem oczy. Położyłem rękę na moim członku i zacząłem sobie wyobrażać jakby to robił blondyn.
Już dawno podczas masturbacji nie czułem takiej przyjemności i takiego pożądania drugiej osoby. Miałem ochotę cofnąć się do tamtej chwili na kanapie w salonie. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć te erotyczne pozy niebieskookiego.
Zacząłem szybciej oddychać nadal mając twarz Naruto przed swoimi oczami. Nie trzeba było dużo a doszedłem w swoją rękę opierając się czołem o ścianę kabiny.
-Naruto, dlaczego wtedy uciekłeś?!- Szepnąłem z westchnieniem do siebie.
Tak oto więc skończyła się moja kąpiel , ale coś mi nie pasowało po wyjściu z łazienki. W domu panował jakby inny przepływ powietrza. Od razu udałem się do pokoju w którym spała dwójka malców.
Z początku nic nie zobaczyłem, jedynie usłyszałem. Tak to był szloch. Dochodził z najciemniejszego kąta pokoju. Podszedłem w tamto miejsce i moim oczom ukazała się sylwetka blondyna. Siedział skulony i płakał przytulając swoje kolana. Ostrożnie przykucnąłem przed nim i położyłem rękę na jego głowie wplatając palce w jego aksamitne włosy. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę on!
Podniósł głowę i spojrzał się na mnie załzawionymi oczami.
-Przepraszam!- Powiedział jedynie i znów mocno się rozpłakał.
Przytuliłem go do siebie odruchowo. Schowałem twarz w jego włosach i wtedy to poczułem jego słodki zapach potu ... Alkoholu i papierosów! Miałem ochotę go uderzyć, jednakże tego nie zrobiłem tylko przytuliłem go mocno do siebie, ponieważ nie chciałem aby znów przeze mnie uciekał. Kiedy on wtulił głowę w zagłębie mojej szyi aż straciłem równowagę z wrażenia! Padłem na podłogę ,a on na mnie. Dość szybko próbował wstać, lecz ręce się pod nim chwiały i co chwile na mnie opadał. Spróbowałem usiąść ,a potem wstać. Nie było to łatwe z leżącym na tobie Naruto. Przyparłem go do ściany i ten, jak na zawołanie, zaczął się kręcić wiercić i przepychać, jednak robił to nieudolnie. Potrząsnąłem nim i wyprowadziłem z pokoju dzieci. Weszliśmy do mojej sypialni i rzuciłem go na łóżko, a żeby mi nie uciekł, to usiadłem mu na biodra. Znów próbował uciec. Bił mnie pięściami po klatce piersiowej jednak zbyt słabo bym odczuwał ból. Złapałem jego ręce i przycisnąłem je dłonią do łóżka pochylając się tuż nad jego głową. Cały się zaczerwienił i obrócił głowę starając się na mnie nie patrzeć.
-Na..
-Złaź ze mnie! - Krzyknął na mnie blondyn.- Przestań się mną bawić! Myślisz, że nie wiem co mi robisz jak "śpię"?!-Znów zaczął się rzucać, tym razem gwałtowniej.
-Ale ja...
-Z Ł A Ź !- Spróbował użyć całej swojej siły ,ale nie odepchnął mnie na tyle mocno, abym z niego zszedł.
-Naruto!- Położyłem ręce na jego ramionach.- Ogarnij się!
-Niby dlaczego ja mam to zrobić, a nie ty, co?!-Spojrzałem się na niego pobłażliwie z lekkim uśmiechem.
-Bo to ty tu jesteś pijany i to ty obudzisz dzieci.-Momentalnie zamknął buzię i spoważniał.
-Ale i tak ze mnie zejdź...-Burknął pod nosem niezadowolony.
Dotknąłem dłonią jego policzek i spojrzałem mu w oczy. Były takie piękne i tak pochłaniały swoim odcieniem wszystko co było dookoła. Czasem mam ochotę się w nich zanurzyć i trzymać ich właściciela w objęciach czy nawet w namiętnym pocałunku.
-Nie zejdę- Odparłem stanowczo i znów się delikatnie uśmiechnąłem.
-Czemu się mną bawisz? -Spytał z wyrzutem.
-Nie bawię się tobą. - Nie mogłem oderwać spojrzenia od jego błękitnych oczu.-Po prostu nie umiem okazywać uczuć. -Odpowiadałem jak zahipnotyzowany.
Naruto się zdziwił i strasznie zarumienił. Nie zwróciłem na to uwagi, dopóki nie położył dłoni na mój policzek. Serce momentalnie mi zamarło i spojrzałem na jego usta. Żaden odgłos nie dochodził do moich uszu, jedyne co się liczyło to, to że on tu leży, że wrócił i ma się dobrze.
Nawet nie wiem kiedy moje usta spoczęły na jego wargach ,a język domagał się wejścia do środka ust Naruto. Wolnym ruchem wsunąłem mu rękę pod bluzkę, delikatnie, powoli przesuwając ją w górę odkrywając jego umięśniony brzuch. Masowałem skórę na jego torsie coraz mocniej napierając ustami.
Niebieskooki na chwilę zesztywniał, żeby zaraz potem zacząć się rzucać na wszystkie strony próbując zrzucić mnie ze swojego ciała.Jednak ja nie dawałem za wygraną. Obróciłem go na brzuch ściągając mu przy tym niepotrzebną odzież. Wszystko wylądowało na podłodze. Naruto zaczął protestować, wręcz krzyczeć! Mnie to się tam podobało, ale wolałbym uniknąć pobudki maluchów.
-Ciii... Bo się dzieci obudzą.- Zaśmiałem się.
-Mam to w dupie! Złaź ze mnie ty pieprzony debilu! Co ja jestem?! Twoja zabawka?!
-Głupiś -Spojrzałem na niego gniewnie.- Przecież mówiłem, że nie potrafię wyrażać własnych emocji.
Westchnąłem i zacząłem się rozbierać.
-C-co ty..? Co chcesz zrobić?- Powiedział drżącym głosem.
-Jak sądzisz?- Przechyliłem głowę w bok.- Może tego nie wiesz, ale jesteś cholernie podniecający!- Spojrzałem się mu prosto w oczy ,a ten się cały zaczerwienił.
Uroczy, głupkowaty, nieokrzesany, czasem zachowuje się jakby miał dwie lewe ręce, ale czemu? Czemu to właśnie on musi mnie tak cholernie podniecać?!
Mój mały kolega domagał się wypuszczenia, gdyż nie było mu zbyt wygodnie w moich spodniach tak więc szybko się ich pozbyłem wraz z bielizną i znów pochyliłem się nad blondynem. Naruto obrócił się na plecy i co chwila przenosił wzrok z moich oczu na mojego kolegę i tak w kółko.
Złapałem jego dłoń i poprowadziłem ją do mojego członka. Na twarzy niebieskookiego pojawiło się zakłopotanie i zawstydzenie ,co w jego wykonaniu było bardzo seksowne. Miałem ochotę go zerżnąć tu i teraz, ale wiedziałem, że się na mnie obrazi, więc wolałem powoli... Od podstaw... Jednakże nie było mi dane tego zrobić.
Naruto odepchnął mnie z całą siłą, aż uderzyłem o ścianę, która znajdowała się nieopodal łóżka. Byłem nagi, z resztą tak jak i on, a mój mały kolega stał na baczność. Blondyn zczołgał się z łóżka i podpełzł do mnie. Położył ręce na moich kolanach i rozsunął je jednym ruchem. Niebieskooki zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. Na dole swój wzrok zatrzymał na dłużej. Nachylił się i pocałował mojego penisa. Zaraz potem zaczął go oblizywać i drażnić zębami. Ręką masował moje jądra i z każdą chwilą robił to wszystko z większą namiętnością, a kiedy włożył go sobie do buzi... Myślałem że nie wytrzymam!
Śnie i mam cholernie wspaniały sen! Naruto robi mi loda z własnej woli... Zaraz, ja czasem nie jestem pod prysznicem..? Nie... woda nie leci, więc jednak sen, ale... on jest taki realny, ale to nie może być rzeczywistość!
Spojrzałem w dół i wplotłem palce we włosy blondyna. Spojrzał się na mnie swoimi błękitnymi oczyma ,a zaraz potem strasznie się zarumienił, ale nie przerwał swojej czynności. Zacząłem cicho jęczeć z przyjemności. Zacisnąłem powieki, dolną wargę przygryzłem zębami i odchyliłem głowę do tyłu. Było mi tak przyjemnie!
Niebieskooki z każdą chwila coraz szybciej poruszał głową. Moje podniecenie przekraczało granice! Jeszcze chwila...
Naruto nie dał sobie odciągnąć głowy i całe moje nasienie wytrysnęło wprost do jego ust. Wyprostował się i spojrzał się na mnie słodko, że aż ja się lekko zarumieniłem. Z kącika ust blondyna spływała biała strużka. Pociągnąłem go do siebie. Mój kochanek przełknął to co miał w buzi i pocałował mnie namiętnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Jego język walczył z moim o dominację, jednak bez skutecznie. Wygrałem ten zażarty pocałunek pełen mojego i jego smaku. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się z powrotem na łóżku. Chciałem bawić się z nim dalej, jednak byliśmy zbyt zmęczeni i zasnęliśmy niemal w tym samym momencie, nadzy, wtuleni w siebie, okryci jedynie kołdrą...