czwartek, 25 lipca 2013

Dodatek. Naruto i Sasuke

Na czym bazuje moje opowiadanie SasuNaru? To proste. Na początek może przybliżę wam moją wersję zdarzeń po wielkiej wojnie z tymi wszystkimi wskrzeszonymi ludźmi i wgl. Otóż udało się sprowadzić, czy też raczej, namówić Sasuke do powrotu. Było to bardzo ciężkie, ale Naruto dał sobie ze wszystkim radę. Wygrał pojedynek z brunetem, który w cale nie był taki prosty, a o zwycięstwie  zadecydowało to, który miał więcej czakry i jak umiał ją spożytkować. Tak czy inaczej, blondynowi udało się sprowadzić Uchichę do wioski, znaczy się w obręb wioski a nie w same jej mury, jak już z resztą wiecie.
Uzumaki, po wszystkich sprawach, które były wyżej wymienione, spróbował ułożyć sobie na nowo życie. Chciał stworzyć swoją własną rodzinę i cieszyć się nią do ostatnich swoich dni, jednakże, jak już wiemy, Naruto zaczął się spotykać z Hinatą. Dość szybko się pobrali i niedługo potem, doczekali się Hinamori. Obecnie Naruto ma 22 lata, tak ja Sasuke. Hinamori była planowanym dzieckiem, natomiast Itachi już nie koniecznie. Był po prostu wpadką Uchichy i urodził się gdy ten miał 17 lat. Jak miał 16 ('na wygnaniu') był z jakąś kobietą, mało go ona obchodziła, była tylko po to żeby sprostać swoim potrzebą. Była z nim tylko miesiąc, potem ją rzucił, bo nie czuł przywiązania. Kiedy wrócił do wioski, ona nagle pojawiła się, dała mu dziecko i odeszła. Dlatego to, Sasuke jest samotnym ojcem.
Wracając do Naruto, Hinata zmarła przy porodzie. Naruto bardzo ją kochał, dlatego próbował do niej dołączyć, jednakże, kochał też Sasuke, a wiedział, że to nie ma w ich przypadku sensu, dlatego też chciał odejść z tego świata w możliwie najszybszy sposób. Przed narodzinami Hinamori, Uzumaki często widywał się z Sasuke. Był w tedy jedynym gościem Uchichy, dlatego też, wiedział, że ten ma syna i podzielał jego szczęście. Przecież w końcu nasz brunet doczekał się potomka, który przedłuży mu ród. Tak czy inaczej, Sasuke przywykł do niemal codziennej obecności Naruto w jego mieszkaniu, dlatego też coś mu nie pasowało, gdy ten już drugi dzień nie przychodził.
Sasuke, też kochał Naruto, nie po przyjacielsku, tylko tak jak się kocha osobę, z którą chce się spędzić resztę życia. Ten również twierdził, że nie mogą być razem, a nawet jeśli widział nadzieję, to nie chciał psuć tego, co jego przyjaciel zbudował ze swoją żoną. Nigdy nie życzył Hinacie śmierci, w ręcz przeciwnie, chciał, aby dała jak najwięcej szczęścia Naruto, bo jemu wystarczał tylko uśmiech chłopaka i to, że  może być blisko niego.
Tak czy inaczej, po śmierci Hinaty wziął Naruto pod swoją opiekę. Z początku zmusił blondyna do spania w jego łóżku, a pretekstem było to, że chce mieć go na oku, aby niczego znowu sobie nie zrobił. Naruto, jak zaśnie, to nawet wystrzał armatni go nie obudzi, więc Sasuke skorzystał z okazji i po prostu bezkarnie dotykał go wszędzie gdzie się dało. Stąd te mokre sny Naruto. Nie dość, że Uzumaki mimo tego, że nadal kochał Uchichę, to jeszcze spał z nim w jednym łóżku, a sam zainteresowany molestował go, a blondyn nie zdawał sobie z tego nawet sprawy. Brunet, jak widać w tym opowiadaniu, szubko przejął inicjatywę i uczynił z Naruto swojego Uke. Jak już było wspomniane, Naruto zostanie szóstym Hokage więc musi wrócić do wioski, a Sasuke zdecyduje się na dołączenie do oddziału Ambu. Tak czy inaczej, Naruto nadal będzie go odwiedzać, ale o niczym nie będzie mieć pojęcia. A to, co stanie się niebawem, w szóstym rozdziale, już nie zdradzę. Jesteście ciekawi, to zapraszam do szóstego rozdziału, który ukarze się już niebawem.

Zainteresowanych dalszą częścią tego opowiadania zapraszam do komentowania i dawania własnych opinii i sugestii. Stwórzmy razem wspaniałe opowiadanie. Zainteresowanych tym pomysłem zapraszam do napisania do mnie na GG (43635019) lub pozostawienie po sobie śladu w formie komentarza.
 Sayo  ~<3 / Yami

piątek, 19 lipca 2013

Itaś

Wiem, że Itać tu wygląda... No wiem, że on nie jest taki jakim o oczekiwaliście, przepraszam! Ja po prostu nie umiem inaczej rysować. Q.Q

5. Niewinny poranek

Spało mi się dzisiaj nadzwyczaj dobrze. Naruto spał słodko wtulony w mój bok. Mruczał cicho przez sen. W zamyśleniu, westchnąłem cicho i zacząłem wpatrywać się w sufit. Niby jest on normalny, taki zwykły, po prostu pospolity, a jednak nie mogę przestać się w niego wpatrywać.
Niespokojne myśli zaczęły krążyć mi po głowie. Mój blondyn niedługo opuści to miejsce, a ja nie chcę, aby on wyjeżdżał. Nie chcę też wrócić do wioski i zamieszkać w tamtejszej rezydencji Uchiha. Nie tyle ,że miałem z nią złe wspomnienia , po porostunie chciałem wrócić w bramy wioski. Jeszcze nie teraz. Co prawda Itachi dostał się do akademii i już dostał stopień chunina chyba tylko dlatego, że mały trenuje ze mną i z panem Kakashim. Mały nauczył się już jak używać sharingana i w dodatku wykształcił go kompletnie, bez niczyjej pomocy. Wystarczyło raz mu pokazać i wytłumaczyć, a ten, po kilku próbach, robił to perfekcyjnie. Jestem z niego dumny, ale nie chcę, żeby skończył jak mój starszy brat…
Od dwóch lat Tsunade namawia mnie, abym został członkiem oddziału Ambu.Oczywiście Naruto niema o tym pojęcia. Czas na odpowiedź mija z chwilą, gdy Naruto wróci do wioski i zostanie mianowany na Hokage. Co prawda nie mieszkam w murach wioski, ale do niej należę, a w życiu robić coś trzeba. Przecież, jak tylko Itachi zda egzamin na Jonina na pewno zostanie wcielony do tajnych służb specjalnych, co nie za bardzo mi pasuje, bo jest na to stanowczo za mały, dlatego muszę już teraz wstąpić do oddziału skytobujców, aby Itachi był chociaż pod moim okiem.
-S-saa-suke.. -Ziewnął Naruto wyciągając mnie z zamyślenia.
Blondyn spojrzał się na mnie uważnie i podparł na łokciach. Jego głowa spoczywała teraz tuż nad moją. Po dłuższej chwili jednak się rozmyślił i położył się na mnie szczerząc się do mnie promiennie. Skąd on ma tyle energii z samego rana?
-Co robisz? –Spytałem niewzruszony jego zachowaniem.
-Mam ochotę… -Przejechał językiem po dolnej wardze i zarumienił się.
-Ty, masz ochotę na mnie i myślisz, że ci na to pozwolę?
-Tak!
-To się nie mylisz.
Naruto ostrożnie położył usta na moich wargach, kiedy nie zareagowałem, wszedł językiem do mojego wnętrza. Zamruczałem, na co on oblał się rumieńcem, ale nie zaprzestał swojej czynności tylko sprawił, że była jeszcze bardziej namiętna. Ten pocałunek z każdą chwilą robił się coraz bardziej uzależniający. Nawet nie wiem, kiedy Uzumaki złapał moje ręce i przytrzymywał mi je nad głową tak, że nie mogłem nimi poruszać. Druga dłoń niebieskookiego zsuwała się w dół ku moim bokserką ściągając je. Co on robi? Blondyn polizał dwa palce u drugiej ręki. Coś tu nie gra.
-Ej! N-naruto! Co ty robisz? -Spytałem lekko przestraszony.
-To, co ty zawsze robisz mi. -Znów spojrzał się na mnie uroczo i wrócił do całowania.
Kiedy on się nauczył tak całować?! Był taki delikatny, ale jednocześnie taki namiętny w swoich działaniach. Nawet nie wiem kiedy mu się poddałem! Co ja robię?! Przecież to ja powinienem być na górze!
Próbowałem się wyrwać, ale bezskutecznie. Polizane palce gwałtownie wepchnął w mój odbyt i zaczął mini poruszać. To doznanie było tak mocne, że zacisnąłem mocno brwi ze zdumienia. Nagle przestał i usiadł na moich biodrach. Nadal trzymając moje ręce w mocnym uścisku, wyciągnął się i złapał coś, co było poza zasięgiem mojego wzroku. Chwilę potem, poczułem, na swoich nadgarstkach, coś jakby skurzany pasek. Naruto zręcznie związał mi ręce i przywiązał je do ramy łóżka.
-Ej, co w ciebie wstąpiło dzisiaj?
Teraz już się bałem. Co mu do głowy strzeliło, żeby się do mnie tak dobierać.? Rozumiem, pozwoliłem mu, ale zawsze było tak, że leżał na mnie, całowaliśmy się i potem to ja. JA! Ja byłem na górze i trzymałem go tak jak on mnie teraz. Co się zmieniło przez tę jedną noc?
Wierciłem się na prawo i lewo, ale nie przyniosło to najmniejszego efektu. Uzumaki zaśmiał się i przejechał swoja dłonią po moim nagim torsie.
-A teraz Sasuke… - spojrzał się mi w oczy. -..Przelecę cię. -Pierwszy raz usłyszałem TAKIE słowa z jego ust! Teraz to już kompletnie się przestraszyłem, ale wiedziałem, że w tej chwili nie wygram. Pozostało mi tylko jedno, podporządkować się. Nie chciałem tego robić ,lecz napaleniec skrępował mi ręce.
Naruto zsunął się na dół. Moja męskość stała na baczność, co najwyraźniej mu się podobało. Zaśmiał się chytrze i nachylił nad moim przyjacielem delikatnie drażniąc go językiem. Palce Uzumakiego znów weszły we mnie. Blondyn się nie patyczkował. Włożył dwa palce, a gdy doszło do trzech, wziął mojego członka do buzi zsuwając się nisko. Zdołał wziąć do buzi chyba trochę więcej jak ¾ mojego penisa! A nie powiem, mój kolega był długi…
Zacząłem jęczeć. Nie wiedziałem, czy to co robił mnie boli, czy jest bardzo przyjemne. Te dwa odmienne doznania sprawiały, że czułem się naprawdę dobrze. Blondyn próbował włożyć czwarty palec, ale doszedłem w jego usta nim zdążył to zrobić (uff ,dzięki Bogu!). Odchylił się i spojrzał na mnie przełykając całą zawartość jaką miał w ustach.
-C-co w c-ciebie d-dzi-siaj wstą-piło Na-ruto? -Spytałem zdyszany. Nie odpowiedział.
On… on chce mnie zgwałcić. Robi to wbrew mojej woli… Podoba mi się to. Lubię ostry seks, ale z Naruto zawsze postępowałem nadzwyczaj ostrożnie. A skoro role się odwróciły, a do tego nie jestem w stanie nic zrobić mając związane ręce, nie pozostaje mi nic innego tylko mieć nadzieję na mocny seks.
-Saske-kun, nie spinaj się tak, bo będzie bolało. -Powiedział słodko ,a mnie aż dreszcze przeszły, ale spróbowałem się rozluźnić. Nie było to wcale takie łatwe, tym bardziej, że nie wiedziałem co się dzieje.
Naruto złapał moje nogi w zgięciu kolan i podniósł je do góry i rozszerzył je na boki. Przez chwilę nie wiedziałem co zaraz nastąpi, a gdy to się stało i Uzumaki, wszedł we mnie wygiąłem się w łuk i zagryzłem dolną wargę. Ten się tylko zaśmiał i nie czekając ,aż się przyzwyczaję zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno, ale z czasem przyspieszył. Próbowałem nie wydawać odgłosów, ale z jakichś niewyjaśnionych przyczyn, było to bardzo przyjemne i podniecające więc, chcąc nie chcąc, zacząłem jęczeć z rozkoszy. Chyba pierwszy raz ktoś mnie gwałcił! No bo, to co robi Naruto inaczej nazwać nie można Ja za każdym razem staram się pobudzić go jak najbardziej się da, a dopiero potem robić to, co on robi.
Blondyn spowolnił ruchy do minimum i zaczął wchodzić we mnie cały. Myślałem, że mi zaraz oczy z orbit wylecą! Dopiero teraz złapał mojego penisa w swoją dłoń i zaczął nią poruszać w rytm poruszania biodrami. Znowu nowe doznanie, tym razem było w tym więcej pieszczoty. Ciężko to opisać, ale euforia jaka mnie ogarnęła, to był czysty orgazm. Niebo należało do mnie! Lajk e bos, kurwa!
Czułem, że spełnienie niedługo mnie ogarnie, ale Naruto robił to tak wolno ,że czułem się torturowany. Nie mogąc się doczekać końca, aż sam zacząłem poruszać biodrami.
-No, no… Podoba ci się. - Powiedział zdyszany i odrobinę przyśpieszył.
-Szy-szyb… ciej. -Dyszałem ciężko.
Naruto nie posłuchał tylko dalej pchał mnie w tym samym tempie. Kiedy poczuł jak moja męskość zaczyna pulsować, nagle przyspieszył i momentalnie doszedłem. Sądziłem, że przestanie, ale zaczął się poruszać we mnie z o wiele większą prędkością zaciskając oczy. Nie zważał na moje protesty tylko ciągle przyspieszał i przyspieszał.
-Cii… Ja jeszcze nie doszedłem. –Oznajmił.
To już zaczynało boleć, ale on nie śmiał przestać. Dalej mnie rżnął. Nie wiem jak długo tak robił, ale zdążyłem się ponownie podniecić. Co się ze mną dzieje?! Uzumaki uśmiechnął się na widok mojego penisa stojącego na baczność. Znów zwolnił, ale nie tak jak wtedy. Nachylił się nade mną i pocałował mnie namiętnie w usta. Jego język wkradł się coraz bardziej, a moje złaknione wargi wręcz chłonęły ten pocałunek w całości. Był tak uzależniający, że aż zapomniałem co się dookoła mnie dzieje. Z otępienia wyrwało mnie przepełnienie, kiedy to Naruto doszedł we mnie. Zaraz potem i ja doszedłem. Blondyn opadł na mnie zdyszany. Wtulił się we mnie i zaczął głaskać mnie po nagim ciele.
Niedługo po tym, jak Naruto mnie pieprzył, węzeł, którym związał moje ręce, rozwiązał się, wiec mogłem go odepchnąć, ale tego nie zrobiłem. Chyba za bardzo mi się to podobało.
Zarzuciłem ręce na jego szyję i przytuliłem do siebie. Był bardzo spokojny
-Kurwa, Naruto, od kiedy ty… Jak ty…- Nie potrafiłem dokończyć myśli.
-C-co? -Powiedział Uzumaki zaspanym głosem podnosząc się na rękach. Rozejrzał się dookoła i w końcu spojrzał w dół. Dostrzegł moją twarz i zarumienił się.
-Nie udawaj głupiego! Co ci strzeliło dzisiaj do głowy?
-A-ale ja… Mi…- Jego twarz zaczęła przybierać odcieni rubinu. -Śniło się, że…
Nagle przeszył go prąd i zasłonił twarz rękoma. Usiadł na moich biodrach i nawet nie odważył się na mnie spojrzeć. Spróbował ze mnie zejść, ale złapałem go za rękę i mu to uniemożliwiłem. Blondyn spojrzał się na mnie ,a jego niebieskie oczy aż świeciły z zakłopotania. Przenosił wzrok ze mnie na siebie i tak w kółko. Zmierzyłem go podejrzliwym spojrzeniem.
-Powiedz Naruto. -Powiedziałem poważnym tonem. -Co ci się śniło…? -Mój kochanek oblał się szkarłatnym rumieńcem i zaczął się jąkać.
-E… Et…T-to… Etto… -Próbował złapać oddech i poruszał ustami, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
-No, słucham. -Spiorunowałem go spojrzeniem. Mam co tego złe przeczucia.
-N-no bo… Mi… Śniło się, że ja… No to znaczy, ale to nie tak… Ale ja i ty i potem.- Znów spojrzałem się na niego ,ale tym razem ogarniała mnie furia. Blondyn przełknął głośno ślinę i wziął głęboki wdech.- Nobojatakjakby. -Powiedział szybo aż trudno było zrozumieć jedno słowo .-Wmoimśniejacięzdominowałem! -Zacisnął powieki. -Uprawiałemztobąseksaletojabyłemnagórze.
-Odskoczył ode mnie jak oparzony i pobiegł w stronę drzwi. Złapałem go na korytarzu i zaciągnąłem do łazienki. Mierzyłem go wzrokiem dłuższą chwilę, a ten najwyraźniej jak najszybciej chciał zniknąć mi sprzed oczu.
-A ten sen chociaż ci się podobał? -Spytałem w końcu spokojnym tonem. Przytaknął niepewnie głową.
-No to czemu przede mną uciekasz, przecież nie zrobię ci krzywdy z tak błahego powodu.
-A-ale…
-Co za „ale”? -Uśmiechnąłem się do niego.- Może kiedyś. -Puściłem mu oczko i odwróciłem się plecami do niego kierując się w stronę prysznica.
-Sasuke…- Zaczął niepewnie -Czemu… Czemu jesteś nagi?
-Bo w nocy było mi za gorąco.- Odparłem i wszedłem pod prysznic odkręcając ciepłą wodę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wszelkie uwagi i niejasności proszę umieszcza  w komentarzach. Dzięki, że dotarliście aż tak daleko  ~<3

środa, 17 lipca 2013

Hinamori 4 lata

Tam mi się dzisiaj nudziło i stwierdziłam, ze tamten obrazek przedstawiający Hinamori tak naprawdę jej nie przedstawia w obecnym wieku, a obecnie (jakby ktoś nie wiedział) ma 4 lata, a Itaś 5. Itasia też wstawię, ale on będzie razem z nowym rozdziałem, który mam zamiar dzisiaj skończyć. Nie wstawiam teraz, bo będą pytania, dlaczego wygląda tak, a nie inaczej.
Jeśli macie jakieś niejasności wedle treści bloga, lub jakieś niedomówienia, proszę pisać w komentarzach.
Stwierdzam iż na obrazku wygląda lepiej, skaner to za bardzo rozjaśnił Q.Q

wtorek, 16 lipca 2013

Hinamori

Tu macie Hinamori. Wiem, brak talentu i w ogóle,ale koleżanka mnie zmusiła.
Każe mi też narysować Itachiego ;_;. Tak dla sprostowania, Sasuke nadał imię swojemu synowi po swoim zmarłym bracie Itachim. Stąd Itaś >.< Mało oryginalne, ale jeśli chcecie Itasia to piszcie. 

wtorek, 9 lipca 2013

4. Dwa lata później

-Mamo! Mamo!- Itachi wbiegł do kuchni i stanął na przeciwko Naruto. Ten zaczął się rozglądać we wszystkie strony. 
Nie widziałem wyrazu twarzy syna, bo stał tyłem do mnie, a ja właśnie robiłem śniadanie dla naszej czwórki. Widziałem jedynie zakłopotanie i zdziwienie na twarzy blondyna. Biedak, nie wiedział co ma zrobić.
-Eee... Itachi... Ja jestem Na-ru-to- uśmiechnął się lekko do malca.
-Nee! Ty mama!- Mój synek zachichotał uroczo.
-Eh. No dobra. Niech ci będzie- odparł niebieskooki z rezygnacją.
- Hihi! Ma-ma! Ma-ma!- Wołał Itachi i rzucił się na Naruto.
Wyłączyłem gaz i zacząłem się śmiać. Aż po pewnym czasie brzuch zaczął mnie boleć. Ten Itachi to jednak jest mądry.
-Czego rżysz?!- Warknął nieprzyjaźnie niebieskooki.
-Musisz sobie zapuścić włosy, M-A-M-O. -Blondyn niemal się na mnie rzucił z pazurami, a jego czerwona czakra lisiego demona zaczęła być lekko widoczna.
-No już, już- przytuliłem go mocno do siebie i pocałowałem w czubek głowy.- Spokojnie mały.
Naruto mruknął coś pod nosem i schował twarz w zagłębie mojego ramienia. Wplotłem palce w jego włosy i pociągnąłem jego głowę do góry, żeby zaraz potem złożyć soczysty pocałunek na jego wargach. Blondyn cały poczerwieniał na twarzy, nie ze złości, ale z zakłopotania! To było takie urocze, że aż przechyliłem głowę i wszedłem językiem do jego ust penetrując wnętrze. Naruto próbował się wyrwać, ale puściłem go dopiero gdy już brakło mi tchu.
Wpatrywałem się mu głęboko w oczy. Chciałem go zahipnotyzować i chyba mi się udało, bo sam podszedł do mnie i dotknął dłonią mojego policzka.
-Mamo. -Szepnąłem i musnąłem jego wargi i wtem nieoczekiwanie sam do mnie przywarł! Jego biodra stykały się z moimi, aż zaczynałem czuć, lekko już, pulsującą męskość blondyna.
Przycisnąłem go do blatu szafki i teraz to ja znów dominowałem. Zacząłem zmysłowo i przeciągle poruszać biodrami sprawiając, że na twarzy kochanka zaczął pojawiać się na nowo rumieniec, który tak kochałem. Przechyliłem głowę, znów wchodząc do jego ust językiem.
-Ładnie to tak dawać taki nieprzyzwoity przykład dzieciom? Wstydzilibyście się.-Oderwałem się od Naruto i jakby nigdy nic spojrzałem się na kobietę stojącą w wejściu do kuchni.
-I mówi to ta, która wchodzi do cudzego domu bez pukania. Tak w ogóle, to mamy dzwonek przy drzwiach, on nie gryzie.
-A ty jak zawsze poważny, Sasuke. -Blondynka, która już pewnie miała 60-tkę na karku, a do tego wielkie cycki i wyglądała na co najmniej połowę młodszą niż bywa w rzeczywistości.
Tak, tak... To nasza ukochana piąta Hokage, którą tak wszyscy kochają i w ogóle, zwana także (przez Naruto) babcią Tsunade. W rzeczywistości nic do niej nie mam, bo to w końcu jej zawdzięczam swoje życie i nie tylko.
-A co cię tu sprowadza czcigodna Hokage?- Spytałem.
-Daruj sobie te zbędne formalności. Nigdy za sobą nie przepadaliśmy i teraz też się to nie zmieniło.- Spojrzała się na mnie uważnie.- Nie widzieliśmy się jakieś 2 lata, prawda?
-Nie mniej, nie więcej- odparłem i spojrzałem się na blondyna, którego trzymałem w objęciach.
-Bacia! Bacia!- Krzyknęła Hinamori i wyskoczyła z krzesełka, w którym siedziała. Rzuciła się na babcie i zaczęła się do niej tulić.
Nie powiem, było to poniekąd urocze, ale ja wolałem się napawać urokiem zakłopotanego, do granic możliwości, Naruto, którego bym z pewnością zaraz przeleciał, bo jest tak cholernie podniecający...
-Hina-chan, ładną masz sukienkę, kto ci ją dał? Pewnie tata.- Tsunade podziwiała sukienkę Hinamori.
Mała spojrzała się na mnie i pokręciła głową, potem wskazała palcem na Naruto i powiedziała:
-Mama! Mama!- Zachichotała uroczo.
-Ale, Hinamori...
-Spokojnie Babciu Tsunade.- Naruto jakoś tak posmutniał na ten swój dziwaczny sposób, a potem z oburzeniem dodał:- Itachi mnie tak przed chwilą nazwał i mała to teraz powtarza.
Zaśmialiśmy się z czcigodną Hokagę jednocześnie i z niechęcią puściłem blondyna, aby wrócić, do przerwanej czynności, którą robiłem na samym początku, a mianowicie- przygotowywałem śniadanie.
-Naruto! Mam dobre wieści.- Powiedziała nagle Tsunade pełna zadowolenia.- Możesz wrócić na stanowisko Hokage, choćby od teraz!
- J-ja...?
-To wspaniale Naruto! Czyli po tych trzech latach jak tu mieszkasz, w końcu możesz wrócić na utęsknioną posadę!
-Aż tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? -Naru posmutniał.
-Ja? Nie. Prędzej chciałbym cię zobaczyć nagiego, przywiązanego do ramy łóżka i proszącego o...
-Sasuke, przestań! Nie przy dzieciach!- Skarciła mnie Tsunade zakrywając uszy Hinamori. -Spojrzałem się na nią ukradkiem i w ogóle nie przejąłem się jej słowami.
Siedzieliśmy już w samochodzie. Kazałem ubrać blondynowi wyjściowe kimono z długimi luźnymi rękawami, sam też takie ubrałem z tym wyjątkiem ,że innego koloru. Materiał uroczo na nim zwisał… Podczas jazdy musiałem się skupić na drodze. Nie wychodziło mi to za dobrze… Chyba jestem seksoholikiem. Prawda boli.
Zaparkowałem auto daleko od bramy między drzewami. Nie chcę wjeżdżać do miasta wolę się przejść. Uśmiechnąłem się do siebie i wyszedłem z samochodu. Podszedłem do Naruto i złapałem go za lewą rękę i pociągnąłem w stronę strażników pilnujących wejście do Konochy. Szybko się z nimi uporaliśmy, ale nie obyło się bez podziwu i zadawaniu niezliczonych pytań blondynowi. Po prostu pociągnąłem niebieskookiego za kajdanki, które mu zaczepiłem na lewej ręce, drugi koniec był uczepiony mojego prawego nadgarstka. W końcu przekonanie mieszkańców Liścia było takie, że Naruto mnie pilnuje. Więc niech tak będzie… W końcu… to może być nasze ostatnie wspólne wspomnienie…
- Sasuke! Sasuke! -Głos Naruto wyrwał mnie z zamyślenia.-Chodźmy na ramen!
-Blondyn niemal skakał z podniecenia na myśl o ramen. To chyba dlatego, że ostatnio go nie rozpieszczałem i mu go nie robiłem. A z resztą. Przytaknąłem mu i zostałem brutalnie pociągnięty do knajpki z jedzeniem. Usiedliśmy przy ladzie.
-Naruto, to naprawdę ty? -Zdziwił się sprzedawca.
-Pan Yagito-san!- Ucieszył się blondyn.-Pan Yagito, to kucharz, u którego Naruto, za każdym razem jak wracał z misji, kupował ramen. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Ten czas, w którym byliśmy drużyną  7. Czasem myślę, że byłoby fajnie wrócić do tamtych lat. Wtedy mogliśmy wszystko, a raczej myśleliśmy, że tak jest.


Chyba po godzinie wyszliśmy z lokalu. Utrapienie. Gdybym nie wywlekł stamtąd Naruto to pewnie jadłby już 5 miskę RAMEN! Jeśli nie 7… W każdym razie, nie ważne. Zaciągnąłem tego młotka do supermarketu - w końcu po coś tu, do Konochy, przyjechaliśmy. Pozwoliłem mu wieść wózek. Jak z tego powodu można się tak cieszyć?!
Pozwoliłem mu wziąć kilka słodyczy… Mina jaką zrobił… Bezcenne… Czemu nikt mu zdjęć nie robił?! Eh… Wracając do tematu, prócz słodyczy zrobiliśmy zakupy na najbliższy tydzień. Przez cały czas trzymaliśmy się za ręce, a wszyscy dookoła byli przekonani, że Naruto jest do mnie przyczepiony kajdankami. Przyznam, że były one prawdziwe, w końcu nie tylko do tego się przydadzą… (If you now what I mean?)
Kilku mieszkańców zaczepiło nas, znaczy blondyna, bo ja jakoś specjalnie nikogo nie interesowałem. Mało który zauważył, że stoję koło Uzumakiego, albo po prostu udawali, że mnie tam nie ma. Szczerze, mam to gdzieś, myślałem tylko o powrocie do domu.
Nie! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie… Błagam! Wszystko byle nie ona!
-Krzyczałem w myślach próbując jakoś przekazać tej różowo-włosej poczwarze, żeby nie szła w naszą stronę, ale nie, ona musi zrobić mi na przekór.
-Naruto! Sa-su-ke-kun. -Zawołała Sakura i dogoniła nas ciągnąc z sobą swojego „chłopaka”, który „wcale nie był do mnie podobny”. Nie… W ogóle.
-Sakurka! Hej! -Wyszczerzył się blondyn. -Dawno się nie widzieliśmy.
-Mów, Sasuke, co u was słychać? -Wlepiała we mnie te swoje wielkie oczy, uh! Przerażające. - Z tego co słyszałam od pani Tsunade, Naruto ma zostać 6 Hokage. I co, Sasuke, wrócisz do wioski, w końcu Naruto nadal ma misę cię pilnować…-To ostatnie już wyszeptała.
-A kto powiedział, że Naruto mieszka ze mną tylko i wyłącznie z tego powodu? - Spytałem obojętnie mierząc wzrokiem jej chłopaka beznamiętnym spojrzeniem.
-Nie ważne, ale wracasz do wioski, prawda?
-To zależy od Itachiego, nie ode mnie. -Spiorunowałem ją wzrokiem.
-A… A mogę cię czasem odwiedzić, pani Tsunade mówiła, że nie lubisz gości, ale stary przyjaciel chyba może cię odwiedzić? -Spojrzała się na mnie uwodzicielsko.
Czy jej nic, do tego różowego łba nie dociera, że mnie nie interesuje?! Po co ona się tak do mnie przystawia?! Ma przecież tego swojego chłopaka. A! I dowiedziałem się jak ma na imię, ale nie od niej. Albowiem imię jego brzmi: Sai.-Ależ oczywiście, że możesz, ale nie wiem czy zniesiesz to co tam zobaczysz.- Przeszyłem ja wzrokiem.
Jedynie się zaśmiała.
-Nie żartuj, co niby może być strasznego u ciebie w domu? -Spojrzałem się na nią z politowaniem i przewróciłem oczami. Złapałem Naruto i przyciągnąłem do siebie składając na jego ustach delikatny pocałunek. Nie mogłem z wyrazu twarzy Uzumakiego, powoli zaczęło robić mi się ciasno w bokserkach.
-Nie żartuj sobie, Sasuke, zawstydzasz tylko Naruto. -Przechyliła głowę w bok śmiejąc się.
Czy do niej naprawdę nie docierało to, co przed chwilą zrobiłem? Na pewno myśli, że się zgrywałem. Co ja za to mogę. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, a raczej to ona nadawała o wszystkim i o niczym. Zaczeliśmy się nudzić , bo ta nawiedzona kobieta nie dała ,Anin mi ,ani Naruto nawet ust otworzyć. Metodą prób i błędów udało mi się ją zbyć. Już myślałem, że sobie nie pójdzie, ale jednak, udało mi się.
Wysłałem klona, aby zaniósł zakupy do auta, a ja sam spacerowałem z Naruto po mieście. Tak właściwie to nie wiem co ja tu jeszcze robię.
-Ne, ne, Sasuke. –Uśmiechnął się do mnie Naruto. -Chodźmy na lody!Nie przepadam za słodyczami , ale dałem się namówić. Przechodziliśmy właśnie koło placu zabaw. Nie sądziłem ,że akurat na tym placu będzie czcigodna Hokage. Dzieci, praktycznie od razu się na nas rzuciły śmiejąc się od ucha do ucha.
-Jak wy możecie z nimi wytrzymać? Przecież tego nie da się dogonić! -Odparła zadyszana Tsunade.
-Normalnie, mamy duży ogród siedzimy na werandzie i dajemy im wolną rękę do zabawy.-Odparłem.
Pani Hokage zmierzyła nas jedynie wzrokiem i pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Tak, tak… No, to ja się już zwijam, papa! -I już jej nie było. Dosłownie zniknęła sprzed naszych oczu.
Tak, jak obiecałem Naruto, poszliśmy na lody, ale wzięliśmy tylko trzy. Hinamori siedziała mi na barkach, Itachi szedł obok blondyna trzymając go za rękę. Uzumaki co chwilę podtykał mi swojego loda pod nos, więc skończyło się na tym, że zjedliśmy go na pół. Był nawet smaczny.
Znowu te irytujące spojrzenia. Wlepiali we mnie wzrok, jakbym był trędowaty, albo popełniał jakieś świętokradztwo. Co jest z tymi ludźmi?! Naprawdę jestem aż tak egzotycznym okazem? Ciekawie.
Wyjechaliśmy z wioski. Dzieci w drodze powrotnej posnęły w samochodzie. Uroczy widok. Zanieśliśmy ich do pokoi ,a potem sami zajęliśmy się swoimi sprawami.

czwartek, 4 lipca 2013

Kilka słów od Autora

Ta.. Wiem, że to zaczyna robić się ździebko niezrozumiałe, ale przeskakuje lata. Teraz obiecuję, że będzie ciekawie, a nasi mali bohaterowie- Hinamori i Itachi- odegrają, w związku Naruto i Sasuke, nie jedną ważną scenę zbliżającą ich do siebie. Nie myślcie, że Sasek jest bez serca i tylko znęca się nad naszym blondynkiem. To naprawdę nie tak ma wyglądać. W każdym razie już niedługo coś wstawię, w końcu są wakacje i trzeba coś robić, aby się nie nudzić. Tak czy siak, miłych wakacji życzę!