Na czym bazuje moje opowiadanie SasuNaru? To proste. Na początek może przybliżę wam moją wersję zdarzeń po wielkiej wojnie z tymi wszystkimi wskrzeszonymi ludźmi i wgl. Otóż udało się sprowadzić, czy też raczej, namówić Sasuke do powrotu. Było to bardzo ciężkie, ale Naruto dał sobie ze wszystkim radę. Wygrał pojedynek z brunetem, który w cale nie był taki prosty, a o zwycięstwie zadecydowało to, który miał więcej czakry i jak umiał ją spożytkować. Tak czy inaczej, blondynowi udało się sprowadzić Uchichę do wioski, znaczy się w obręb wioski a nie w same jej mury, jak już z resztą wiecie.
Uzumaki, po wszystkich sprawach, które były wyżej wymienione, spróbował ułożyć sobie na nowo życie. Chciał stworzyć swoją własną rodzinę i cieszyć się nią do ostatnich swoich dni, jednakże, jak już wiemy, Naruto zaczął się spotykać z Hinatą. Dość szybko się pobrali i niedługo potem, doczekali się Hinamori. Obecnie Naruto ma 22 lata, tak ja Sasuke. Hinamori była planowanym dzieckiem, natomiast Itachi już nie koniecznie. Był po prostu wpadką Uchichy i urodził się gdy ten miał 17 lat. Jak miał 16 ('na wygnaniu') był z jakąś kobietą, mało go ona obchodziła, była tylko po to żeby sprostać swoim potrzebą. Była z nim tylko miesiąc, potem ją rzucił, bo nie czuł przywiązania. Kiedy wrócił do wioski, ona nagle pojawiła się, dała mu dziecko i odeszła. Dlatego to, Sasuke jest samotnym ojcem.
Wracając do Naruto, Hinata zmarła przy porodzie. Naruto bardzo ją kochał, dlatego próbował do niej dołączyć, jednakże, kochał też Sasuke, a wiedział, że to nie ma w ich przypadku sensu, dlatego też chciał odejść z tego świata w możliwie najszybszy sposób. Przed narodzinami Hinamori, Uzumaki często widywał się z Sasuke. Był w tedy jedynym gościem Uchichy, dlatego też, wiedział, że ten ma syna i podzielał jego szczęście. Przecież w końcu nasz brunet doczekał się potomka, który przedłuży mu ród. Tak czy inaczej, Sasuke przywykł do niemal codziennej obecności Naruto w jego mieszkaniu, dlatego też coś mu nie pasowało, gdy ten już drugi dzień nie przychodził.
Sasuke, też kochał Naruto, nie po przyjacielsku, tylko tak jak się kocha osobę, z którą chce się spędzić resztę życia. Ten również twierdził, że nie mogą być razem, a nawet jeśli widział nadzieję, to nie chciał psuć tego, co jego przyjaciel zbudował ze swoją żoną. Nigdy nie życzył Hinacie śmierci, w ręcz przeciwnie, chciał, aby dała jak najwięcej szczęścia Naruto, bo jemu wystarczał tylko uśmiech chłopaka i to, że może być blisko niego.
Tak czy inaczej, po śmierci Hinaty wziął Naruto pod swoją opiekę. Z początku zmusił blondyna do spania w jego łóżku, a pretekstem było to, że chce mieć go na oku, aby niczego znowu sobie nie zrobił. Naruto, jak zaśnie, to nawet wystrzał armatni go nie obudzi, więc Sasuke skorzystał z okazji i po prostu bezkarnie dotykał go wszędzie gdzie się dało. Stąd te mokre sny Naruto. Nie dość, że Uzumaki mimo tego, że nadal kochał Uchichę, to jeszcze spał z nim w jednym łóżku, a sam zainteresowany molestował go, a blondyn nie zdawał sobie z tego nawet sprawy. Brunet, jak widać w tym opowiadaniu, szubko przejął inicjatywę i uczynił z Naruto swojego Uke. Jak już było wspomniane, Naruto zostanie szóstym Hokage więc musi wrócić do wioski, a Sasuke zdecyduje się na dołączenie do oddziału Ambu. Tak czy inaczej, Naruto nadal będzie go odwiedzać, ale o niczym nie będzie mieć pojęcia. A to, co stanie się niebawem, w szóstym rozdziale, już nie zdradzę. Jesteście ciekawi, to zapraszam do szóstego rozdziału, który ukarze się już niebawem.
Zainteresowanych dalszą częścią tego opowiadania zapraszam do komentowania i dawania własnych opinii i sugestii. Stwórzmy razem wspaniałe opowiadanie. Zainteresowanych tym pomysłem zapraszam do napisania do mnie na GG (43635019) lub pozostawienie po sobie śladu w formie komentarza.
Sayo ~<3 / Yami
czwartek, 25 lipca 2013
piątek, 19 lipca 2013
Itaś
5. Niewinny poranek
Spało mi się
dzisiaj nadzwyczaj dobrze. Naruto spał słodko wtulony w mój bok. Mruczał cicho
przez sen. W zamyśleniu, westchnąłem cicho i zacząłem wpatrywać się w sufit.
Niby jest on normalny, taki zwykły, po prostu pospolity, a jednak nie mogę
przestać się w niego wpatrywać.
Niespokojne myśli zaczęły krążyć mi po głowie. Mój blondyn niedługo opuści to miejsce, a ja nie chcę, aby on wyjeżdżał. Nie chcę też wrócić do wioski i zamieszkać w tamtejszej rezydencji Uchiha. Nie tyle ,że miałem z nią złe wspomnienia , po porostunie chciałem wrócić w bramy wioski. Jeszcze nie teraz. Co prawda Itachi dostał się do akademii i już dostał stopień chunina chyba tylko dlatego, że mały trenuje ze mną i z panem Kakashim. Mały nauczył się już jak używać sharingana i w dodatku wykształcił go kompletnie, bez niczyjej pomocy. Wystarczyło raz mu pokazać i wytłumaczyć, a ten, po kilku próbach, robił to perfekcyjnie. Jestem z niego dumny, ale nie chcę, żeby skończył jak mój starszy brat…
Od dwóch lat Tsunade namawia mnie, abym został członkiem oddziału Ambu.Oczywiście Naruto niema o tym pojęcia. Czas na odpowiedź mija z chwilą, gdy Naruto wróci do wioski i zostanie mianowany na Hokage. Co prawda nie mieszkam w murach wioski, ale do niej należę, a w życiu robić coś trzeba. Przecież, jak tylko Itachi zda egzamin na Jonina na pewno zostanie wcielony do tajnych służb specjalnych, co nie za bardzo mi pasuje, bo jest na to stanowczo za mały, dlatego muszę już teraz wstąpić do oddziału skytobujców, aby Itachi był chociaż pod moim okiem.
-S-saa-suke.. -Ziewnął Naruto wyciągając mnie z zamyślenia.
Blondyn spojrzał się na mnie uważnie i podparł na łokciach. Jego głowa spoczywała teraz tuż nad moją. Po dłuższej chwili jednak się rozmyślił i położył się na mnie szczerząc się do mnie promiennie. Skąd on ma tyle energii z samego rana?
-Co robisz? –Spytałem niewzruszony jego zachowaniem.
-Mam ochotę… -Przejechał językiem po dolnej wardze i zarumienił się.
-Ty, masz ochotę na mnie i myślisz, że ci na to pozwolę?
-Tak!
-To się nie mylisz.
Naruto ostrożnie położył usta na moich wargach, kiedy nie zareagowałem, wszedł językiem do mojego wnętrza. Zamruczałem, na co on oblał się rumieńcem, ale nie zaprzestał swojej czynności tylko sprawił, że była jeszcze bardziej namiętna. Ten pocałunek z każdą chwilą robił się coraz bardziej uzależniający. Nawet nie wiem, kiedy Uzumaki złapał moje ręce i przytrzymywał mi je nad głową tak, że nie mogłem nimi poruszać. Druga dłoń niebieskookiego zsuwała się w dół ku moim bokserką ściągając je. Co on robi? Blondyn polizał dwa palce u drugiej ręki. Coś tu nie gra.
-Ej! N-naruto! Co ty robisz? -Spytałem lekko przestraszony.
-To, co ty zawsze robisz mi. -Znów spojrzał się na mnie uroczo i wrócił do całowania.
Kiedy on się nauczył tak całować?! Był taki delikatny, ale jednocześnie taki namiętny w swoich działaniach. Nawet nie wiem kiedy mu się poddałem! Co ja robię?! Przecież to ja powinienem być na górze!
Próbowałem się wyrwać, ale bezskutecznie. Polizane palce gwałtownie wepchnął w mój odbyt i zaczął mini poruszać. To doznanie było tak mocne, że zacisnąłem mocno brwi ze zdumienia. Nagle przestał i usiadł na moich biodrach. Nadal trzymając moje ręce w mocnym uścisku, wyciągnął się i złapał coś, co było poza zasięgiem mojego wzroku. Chwilę potem, poczułem, na swoich nadgarstkach, coś jakby skurzany pasek. Naruto zręcznie związał mi ręce i przywiązał je do ramy łóżka.
-Ej, co w ciebie wstąpiło dzisiaj?
Teraz już się bałem. Co mu do głowy strzeliło, żeby się do mnie tak dobierać.? Rozumiem, pozwoliłem mu, ale zawsze było tak, że leżał na mnie, całowaliśmy się i potem to ja. JA! Ja byłem na górze i trzymałem go tak jak on mnie teraz. Co się zmieniło przez tę jedną noc?
Wierciłem się na prawo i lewo, ale nie przyniosło to najmniejszego efektu. Uzumaki zaśmiał się i przejechał swoja dłonią po moim nagim torsie.
-A teraz Sasuke… - spojrzał się mi w oczy. -..Przelecę cię. -Pierwszy raz usłyszałem TAKIE słowa z jego ust! Teraz to już kompletnie się przestraszyłem, ale wiedziałem, że w tej chwili nie wygram. Pozostało mi tylko jedno, podporządkować się. Nie chciałem tego robić ,lecz napaleniec skrępował mi ręce.
Naruto zsunął się na dół. Moja męskość stała na baczność, co najwyraźniej mu się podobało. Zaśmiał się chytrze i nachylił nad moim przyjacielem delikatnie drażniąc go językiem. Palce Uzumakiego znów weszły we mnie. Blondyn się nie patyczkował. Włożył dwa palce, a gdy doszło do trzech, wziął mojego członka do buzi zsuwając się nisko. Zdołał wziąć do buzi chyba trochę więcej jak ¾ mojego penisa! A nie powiem, mój kolega był długi…
Zacząłem jęczeć. Nie wiedziałem, czy to co robił mnie boli, czy jest bardzo przyjemne. Te dwa odmienne doznania sprawiały, że czułem się naprawdę dobrze. Blondyn próbował włożyć czwarty palec, ale doszedłem w jego usta nim zdążył to zrobić (uff ,dzięki Bogu!). Odchylił się i spojrzał na mnie przełykając całą zawartość jaką miał w ustach.
-C-co w c-ciebie d-dzi-siaj wstą-piło Na-ruto? -Spytałem zdyszany. Nie odpowiedział.
On… on chce mnie zgwałcić. Robi to wbrew mojej woli… Podoba mi się to. Lubię ostry seks, ale z Naruto zawsze postępowałem nadzwyczaj ostrożnie. A skoro role się odwróciły, a do tego nie jestem w stanie nic zrobić mając związane ręce, nie pozostaje mi nic innego tylko mieć nadzieję na mocny seks.
-Saske-kun, nie spinaj się tak, bo będzie bolało. -Powiedział słodko ,a mnie aż dreszcze przeszły, ale spróbowałem się rozluźnić. Nie było to wcale takie łatwe, tym bardziej, że nie wiedziałem co się dzieje.
Naruto złapał moje nogi w zgięciu kolan i podniósł je do góry i rozszerzył je na boki. Przez chwilę nie wiedziałem co zaraz nastąpi, a gdy to się stało i Uzumaki, wszedł we mnie wygiąłem się w łuk i zagryzłem dolną wargę. Ten się tylko zaśmiał i nie czekając ,aż się przyzwyczaję zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno, ale z czasem przyspieszył. Próbowałem nie wydawać odgłosów, ale z jakichś niewyjaśnionych przyczyn, było to bardzo przyjemne i podniecające więc, chcąc nie chcąc, zacząłem jęczeć z rozkoszy. Chyba pierwszy raz ktoś mnie gwałcił! No bo, to co robi Naruto inaczej nazwać nie można… Ja za każdym razem staram się pobudzić go jak najbardziej się da, a dopiero potem robić to, co on robi.
Blondyn spowolnił ruchy do minimum i zaczął wchodzić we mnie cały. Myślałem, że mi zaraz oczy z orbit wylecą! Dopiero teraz złapał mojego penisa w swoją dłoń i zaczął nią poruszać w rytm poruszania biodrami. Znowu nowe doznanie, tym razem było w tym więcej pieszczoty. Ciężko to opisać, ale euforia jaka mnie ogarnęła, to był czysty orgazm. Niebo należało do mnie! Lajk e bos, kurwa!
Czułem, że spełnienie niedługo mnie ogarnie, ale Naruto robił to tak wolno ,że czułem się torturowany. Nie mogąc się doczekać końca, aż sam zacząłem poruszać biodrami.
-No, no… Podoba ci się. - Powiedział zdyszany i odrobinę przyśpieszył.
-Szy-szyb… ciej. -Dyszałem ciężko.
Naruto nie posłuchał tylko dalej pchał mnie w tym samym tempie. Kiedy poczuł jak moja męskość zaczyna pulsować, nagle przyspieszył i momentalnie doszedłem. Sądziłem, że przestanie, ale zaczął się poruszać we mnie z o wiele większą prędkością zaciskając oczy. Nie zważał na moje protesty tylko ciągle przyspieszał i przyspieszał.
-Cii… Ja jeszcze nie doszedłem. –Oznajmił.
To już zaczynało boleć, ale on nie śmiał przestać. Dalej mnie rżnął. Nie wiem jak długo tak robił, ale zdążyłem się ponownie podniecić. Co się ze mną dzieje?! Uzumaki uśmiechnął się na widok mojego penisa stojącego na baczność. Znów zwolnił, ale nie tak jak wtedy. Nachylił się nade mną i pocałował mnie namiętnie w usta. Jego język wkradł się coraz bardziej, a moje złaknione wargi wręcz chłonęły ten pocałunek w całości. Był tak uzależniający, że aż zapomniałem co się dookoła mnie dzieje. Z otępienia wyrwało mnie przepełnienie, kiedy to Naruto doszedł we mnie. Zaraz potem i ja doszedłem. Blondyn opadł na mnie zdyszany. Wtulił się we mnie i zaczął głaskać mnie po nagim ciele.
Niedługo po tym, jak Naruto mnie pieprzył, węzeł, którym związał moje ręce, rozwiązał się, wiec mogłem go odepchnąć, ale tego nie zrobiłem. Chyba za bardzo mi się to podobało.
Zarzuciłem ręce na jego szyję i przytuliłem do siebie. Był bardzo spokojny
-Kurwa, Naruto, od kiedy ty… Jak ty…- Nie potrafiłem dokończyć myśli.
-C-co? -Powiedział Uzumaki zaspanym głosem podnosząc się na rękach. Rozejrzał się dookoła i w końcu spojrzał w dół. Dostrzegł moją twarz i zarumienił się.
-Nie udawaj głupiego! Co ci strzeliło dzisiaj do głowy?
-A-ale ja… Mi…- Jego twarz zaczęła przybierać odcieni rubinu. -Śniło się, że…
Nagle przeszył go prąd i zasłonił twarz rękoma. Usiadł na moich biodrach i nawet nie odważył się na mnie spojrzeć. Spróbował ze mnie zejść, ale złapałem go za rękę i mu to uniemożliwiłem. Blondyn spojrzał się na mnie ,a jego niebieskie oczy aż świeciły z zakłopotania. Przenosił wzrok ze mnie na siebie i tak w kółko. Zmierzyłem go podejrzliwym spojrzeniem.
-Powiedz Naruto. -Powiedziałem poważnym tonem. -Co ci się śniło…? -Mój kochanek oblał się szkarłatnym rumieńcem i zaczął się jąkać.
-E… Et…T-to… Etto… -Próbował złapać oddech i poruszał ustami, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
-No, słucham. -Spiorunowałem go spojrzeniem. Mam co tego złe przeczucia.
-N-no bo… Mi… Śniło się, że ja… No to znaczy, ale to nie tak… Ale ja i ty i potem.- Znów spojrzałem się na niego ,ale tym razem ogarniała mnie furia. Blondyn przełknął głośno ślinę i wziął głęboki wdech.- Nobojatakjakby. -Powiedział szybo aż trudno było zrozumieć jedno słowo .-Wmoimśniejacięzdominowałem! -Zacisnął powieki. -Uprawiałemztobąseksaletojabyłemnagórze.
-Odskoczył ode mnie jak oparzony i pobiegł w stronę drzwi. Złapałem go na korytarzu i zaciągnąłem do łazienki. Mierzyłem go wzrokiem dłuższą chwilę, a ten najwyraźniej jak najszybciej chciał zniknąć mi sprzed oczu.
-A ten sen chociaż ci się podobał? -Spytałem w końcu spokojnym tonem. Przytaknął niepewnie głową.
-No to czemu przede mną uciekasz, przecież nie zrobię ci krzywdy z tak błahego powodu.
-A-ale…
-Co za „ale”? -Uśmiechnąłem się do niego.- Może kiedyś. -Puściłem mu oczko i odwróciłem się plecami do niego kierując się w stronę prysznica.
-Sasuke…- Zaczął niepewnie -Czemu… Czemu jesteś nagi?
-Bo w nocy było mi za gorąco.- Odparłem i wszedłem pod prysznic odkręcając ciepłą wodę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszelkie uwagi i niejasności proszę umieszcza w komentarzach. Dzięki, że dotarliście aż tak daleko ~<3
Niespokojne myśli zaczęły krążyć mi po głowie. Mój blondyn niedługo opuści to miejsce, a ja nie chcę, aby on wyjeżdżał. Nie chcę też wrócić do wioski i zamieszkać w tamtejszej rezydencji Uchiha. Nie tyle ,że miałem z nią złe wspomnienia , po porostunie chciałem wrócić w bramy wioski. Jeszcze nie teraz. Co prawda Itachi dostał się do akademii i już dostał stopień chunina chyba tylko dlatego, że mały trenuje ze mną i z panem Kakashim. Mały nauczył się już jak używać sharingana i w dodatku wykształcił go kompletnie, bez niczyjej pomocy. Wystarczyło raz mu pokazać i wytłumaczyć, a ten, po kilku próbach, robił to perfekcyjnie. Jestem z niego dumny, ale nie chcę, żeby skończył jak mój starszy brat…
Od dwóch lat Tsunade namawia mnie, abym został członkiem oddziału Ambu.Oczywiście Naruto niema o tym pojęcia. Czas na odpowiedź mija z chwilą, gdy Naruto wróci do wioski i zostanie mianowany na Hokage. Co prawda nie mieszkam w murach wioski, ale do niej należę, a w życiu robić coś trzeba. Przecież, jak tylko Itachi zda egzamin na Jonina na pewno zostanie wcielony do tajnych służb specjalnych, co nie za bardzo mi pasuje, bo jest na to stanowczo za mały, dlatego muszę już teraz wstąpić do oddziału skytobujców, aby Itachi był chociaż pod moim okiem.
-S-saa-suke.. -Ziewnął Naruto wyciągając mnie z zamyślenia.
Blondyn spojrzał się na mnie uważnie i podparł na łokciach. Jego głowa spoczywała teraz tuż nad moją. Po dłuższej chwili jednak się rozmyślił i położył się na mnie szczerząc się do mnie promiennie. Skąd on ma tyle energii z samego rana?
-Co robisz? –Spytałem niewzruszony jego zachowaniem.
-Mam ochotę… -Przejechał językiem po dolnej wardze i zarumienił się.
-Ty, masz ochotę na mnie i myślisz, że ci na to pozwolę?
-Tak!
-To się nie mylisz.
Naruto ostrożnie położył usta na moich wargach, kiedy nie zareagowałem, wszedł językiem do mojego wnętrza. Zamruczałem, na co on oblał się rumieńcem, ale nie zaprzestał swojej czynności tylko sprawił, że była jeszcze bardziej namiętna. Ten pocałunek z każdą chwilą robił się coraz bardziej uzależniający. Nawet nie wiem, kiedy Uzumaki złapał moje ręce i przytrzymywał mi je nad głową tak, że nie mogłem nimi poruszać. Druga dłoń niebieskookiego zsuwała się w dół ku moim bokserką ściągając je. Co on robi? Blondyn polizał dwa palce u drugiej ręki. Coś tu nie gra.
-Ej! N-naruto! Co ty robisz? -Spytałem lekko przestraszony.
-To, co ty zawsze robisz mi. -Znów spojrzał się na mnie uroczo i wrócił do całowania.
Kiedy on się nauczył tak całować?! Był taki delikatny, ale jednocześnie taki namiętny w swoich działaniach. Nawet nie wiem kiedy mu się poddałem! Co ja robię?! Przecież to ja powinienem być na górze!
Próbowałem się wyrwać, ale bezskutecznie. Polizane palce gwałtownie wepchnął w mój odbyt i zaczął mini poruszać. To doznanie było tak mocne, że zacisnąłem mocno brwi ze zdumienia. Nagle przestał i usiadł na moich biodrach. Nadal trzymając moje ręce w mocnym uścisku, wyciągnął się i złapał coś, co było poza zasięgiem mojego wzroku. Chwilę potem, poczułem, na swoich nadgarstkach, coś jakby skurzany pasek. Naruto zręcznie związał mi ręce i przywiązał je do ramy łóżka.
-Ej, co w ciebie wstąpiło dzisiaj?
Teraz już się bałem. Co mu do głowy strzeliło, żeby się do mnie tak dobierać.? Rozumiem, pozwoliłem mu, ale zawsze było tak, że leżał na mnie, całowaliśmy się i potem to ja. JA! Ja byłem na górze i trzymałem go tak jak on mnie teraz. Co się zmieniło przez tę jedną noc?
Wierciłem się na prawo i lewo, ale nie przyniosło to najmniejszego efektu. Uzumaki zaśmiał się i przejechał swoja dłonią po moim nagim torsie.
-A teraz Sasuke… - spojrzał się mi w oczy. -..Przelecę cię. -Pierwszy raz usłyszałem TAKIE słowa z jego ust! Teraz to już kompletnie się przestraszyłem, ale wiedziałem, że w tej chwili nie wygram. Pozostało mi tylko jedno, podporządkować się. Nie chciałem tego robić ,lecz napaleniec skrępował mi ręce.
Naruto zsunął się na dół. Moja męskość stała na baczność, co najwyraźniej mu się podobało. Zaśmiał się chytrze i nachylił nad moim przyjacielem delikatnie drażniąc go językiem. Palce Uzumakiego znów weszły we mnie. Blondyn się nie patyczkował. Włożył dwa palce, a gdy doszło do trzech, wziął mojego członka do buzi zsuwając się nisko. Zdołał wziąć do buzi chyba trochę więcej jak ¾ mojego penisa! A nie powiem, mój kolega był długi…
Zacząłem jęczeć. Nie wiedziałem, czy to co robił mnie boli, czy jest bardzo przyjemne. Te dwa odmienne doznania sprawiały, że czułem się naprawdę dobrze. Blondyn próbował włożyć czwarty palec, ale doszedłem w jego usta nim zdążył to zrobić (uff ,dzięki Bogu!). Odchylił się i spojrzał na mnie przełykając całą zawartość jaką miał w ustach.
-C-co w c-ciebie d-dzi-siaj wstą-piło Na-ruto? -Spytałem zdyszany. Nie odpowiedział.
On… on chce mnie zgwałcić. Robi to wbrew mojej woli… Podoba mi się to. Lubię ostry seks, ale z Naruto zawsze postępowałem nadzwyczaj ostrożnie. A skoro role się odwróciły, a do tego nie jestem w stanie nic zrobić mając związane ręce, nie pozostaje mi nic innego tylko mieć nadzieję na mocny seks.
-Saske-kun, nie spinaj się tak, bo będzie bolało. -Powiedział słodko ,a mnie aż dreszcze przeszły, ale spróbowałem się rozluźnić. Nie było to wcale takie łatwe, tym bardziej, że nie wiedziałem co się dzieje.
Naruto złapał moje nogi w zgięciu kolan i podniósł je do góry i rozszerzył je na boki. Przez chwilę nie wiedziałem co zaraz nastąpi, a gdy to się stało i Uzumaki, wszedł we mnie wygiąłem się w łuk i zagryzłem dolną wargę. Ten się tylko zaśmiał i nie czekając ,aż się przyzwyczaję zaczął się we mnie poruszać. Na początku wolno, ale z czasem przyspieszył. Próbowałem nie wydawać odgłosów, ale z jakichś niewyjaśnionych przyczyn, było to bardzo przyjemne i podniecające więc, chcąc nie chcąc, zacząłem jęczeć z rozkoszy. Chyba pierwszy raz ktoś mnie gwałcił! No bo, to co robi Naruto inaczej nazwać nie można… Ja za każdym razem staram się pobudzić go jak najbardziej się da, a dopiero potem robić to, co on robi.
Blondyn spowolnił ruchy do minimum i zaczął wchodzić we mnie cały. Myślałem, że mi zaraz oczy z orbit wylecą! Dopiero teraz złapał mojego penisa w swoją dłoń i zaczął nią poruszać w rytm poruszania biodrami. Znowu nowe doznanie, tym razem było w tym więcej pieszczoty. Ciężko to opisać, ale euforia jaka mnie ogarnęła, to był czysty orgazm. Niebo należało do mnie! Lajk e bos, kurwa!
Czułem, że spełnienie niedługo mnie ogarnie, ale Naruto robił to tak wolno ,że czułem się torturowany. Nie mogąc się doczekać końca, aż sam zacząłem poruszać biodrami.
-No, no… Podoba ci się. - Powiedział zdyszany i odrobinę przyśpieszył.
-Szy-szyb… ciej. -Dyszałem ciężko.
Naruto nie posłuchał tylko dalej pchał mnie w tym samym tempie. Kiedy poczuł jak moja męskość zaczyna pulsować, nagle przyspieszył i momentalnie doszedłem. Sądziłem, że przestanie, ale zaczął się poruszać we mnie z o wiele większą prędkością zaciskając oczy. Nie zważał na moje protesty tylko ciągle przyspieszał i przyspieszał.
-Cii… Ja jeszcze nie doszedłem. –Oznajmił.
To już zaczynało boleć, ale on nie śmiał przestać. Dalej mnie rżnął. Nie wiem jak długo tak robił, ale zdążyłem się ponownie podniecić. Co się ze mną dzieje?! Uzumaki uśmiechnął się na widok mojego penisa stojącego na baczność. Znów zwolnił, ale nie tak jak wtedy. Nachylił się nade mną i pocałował mnie namiętnie w usta. Jego język wkradł się coraz bardziej, a moje złaknione wargi wręcz chłonęły ten pocałunek w całości. Był tak uzależniający, że aż zapomniałem co się dookoła mnie dzieje. Z otępienia wyrwało mnie przepełnienie, kiedy to Naruto doszedł we mnie. Zaraz potem i ja doszedłem. Blondyn opadł na mnie zdyszany. Wtulił się we mnie i zaczął głaskać mnie po nagim ciele.
Niedługo po tym, jak Naruto mnie pieprzył, węzeł, którym związał moje ręce, rozwiązał się, wiec mogłem go odepchnąć, ale tego nie zrobiłem. Chyba za bardzo mi się to podobało.
Zarzuciłem ręce na jego szyję i przytuliłem do siebie. Był bardzo spokojny
-Kurwa, Naruto, od kiedy ty… Jak ty…- Nie potrafiłem dokończyć myśli.
-C-co? -Powiedział Uzumaki zaspanym głosem podnosząc się na rękach. Rozejrzał się dookoła i w końcu spojrzał w dół. Dostrzegł moją twarz i zarumienił się.
-Nie udawaj głupiego! Co ci strzeliło dzisiaj do głowy?
-A-ale ja… Mi…- Jego twarz zaczęła przybierać odcieni rubinu. -Śniło się, że…
Nagle przeszył go prąd i zasłonił twarz rękoma. Usiadł na moich biodrach i nawet nie odważył się na mnie spojrzeć. Spróbował ze mnie zejść, ale złapałem go za rękę i mu to uniemożliwiłem. Blondyn spojrzał się na mnie ,a jego niebieskie oczy aż świeciły z zakłopotania. Przenosił wzrok ze mnie na siebie i tak w kółko. Zmierzyłem go podejrzliwym spojrzeniem.
-Powiedz Naruto. -Powiedziałem poważnym tonem. -Co ci się śniło…? -Mój kochanek oblał się szkarłatnym rumieńcem i zaczął się jąkać.
-E… Et…T-to… Etto… -Próbował złapać oddech i poruszał ustami, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
-No, słucham. -Spiorunowałem go spojrzeniem. Mam co tego złe przeczucia.
-N-no bo… Mi… Śniło się, że ja… No to znaczy, ale to nie tak… Ale ja i ty i potem.- Znów spojrzałem się na niego ,ale tym razem ogarniała mnie furia. Blondyn przełknął głośno ślinę i wziął głęboki wdech.- Nobojatakjakby. -Powiedział szybo aż trudno było zrozumieć jedno słowo .-Wmoimśniejacięzdominowałem! -Zacisnął powieki. -Uprawiałemztobąseksaletojabyłemnagórze.
-Odskoczył ode mnie jak oparzony i pobiegł w stronę drzwi. Złapałem go na korytarzu i zaciągnąłem do łazienki. Mierzyłem go wzrokiem dłuższą chwilę, a ten najwyraźniej jak najszybciej chciał zniknąć mi sprzed oczu.
-A ten sen chociaż ci się podobał? -Spytałem w końcu spokojnym tonem. Przytaknął niepewnie głową.
-No to czemu przede mną uciekasz, przecież nie zrobię ci krzywdy z tak błahego powodu.
-A-ale…
-Co za „ale”? -Uśmiechnąłem się do niego.- Może kiedyś. -Puściłem mu oczko i odwróciłem się plecami do niego kierując się w stronę prysznica.
-Sasuke…- Zaczął niepewnie -Czemu… Czemu jesteś nagi?
-Bo w nocy było mi za gorąco.- Odparłem i wszedłem pod prysznic odkręcając ciepłą wodę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszelkie uwagi i niejasności proszę umieszcza w komentarzach. Dzięki, że dotarliście aż tak daleko ~<3
środa, 17 lipca 2013
Hinamori 4 lata
Tam mi się dzisiaj nudziło i stwierdziłam, ze tamten obrazek przedstawiający Hinamori tak naprawdę jej nie przedstawia w obecnym wieku, a obecnie (jakby ktoś nie wiedział) ma 4 lata, a Itaś 5. Itasia też wstawię, ale on będzie razem z nowym rozdziałem, który mam zamiar dzisiaj skończyć. Nie wstawiam teraz, bo będą pytania, dlaczego wygląda tak, a nie inaczej.
Jeśli macie jakieś niejasności wedle treści bloga, lub jakieś niedomówienia, proszę pisać w komentarzach.
Stwierdzam iż na obrazku wygląda lepiej, skaner to za bardzo rozjaśnił Q.Q
Jeśli macie jakieś niejasności wedle treści bloga, lub jakieś niedomówienia, proszę pisać w komentarzach.
Stwierdzam iż na obrazku wygląda lepiej, skaner to za bardzo rozjaśnił Q.Q
wtorek, 16 lipca 2013
Hinamori
wtorek, 9 lipca 2013
4. Dwa lata później
-Mamo! Mamo!- Itachi wbiegł do kuchni i stanął na przeciwko
Naruto. Ten zaczął się rozglądać we wszystkie strony.
Nie widziałem wyrazu twarzy syna, bo stał tyłem do mnie, a ja
właśnie robiłem śniadanie dla naszej czwórki. Widziałem jedynie zakłopotanie i
zdziwienie na twarzy blondyna. Biedak, nie wiedział co ma zrobić.
-Eee... Itachi... Ja jestem Na-ru-to- uśmiechnął się lekko do
malca.
-Nee! Ty mama!- Mój synek zachichotał uroczo.
-Eh. No dobra. Niech ci będzie- odparł niebieskooki z
rezygnacją.
- Hihi! Ma-ma! Ma-ma!- Wołał Itachi i rzucił się na Naruto.
Wyłączyłem gaz i zacząłem się śmiać. Aż po pewnym czasie
brzuch zaczął mnie boleć. Ten Itachi to jednak jest mądry.
-Czego rżysz?!- Warknął nieprzyjaźnie niebieskooki.
-Musisz sobie zapuścić włosy, M-A-M-O. -Blondyn niemal się na
mnie rzucił z pazurami, a jego czerwona czakra lisiego demona zaczęła być lekko
widoczna.
-No już, już- przytuliłem go mocno do siebie i pocałowałem w
czubek głowy.- Spokojnie mały.
Naruto mruknął coś pod nosem i schował twarz w zagłębie mojego
ramienia. Wplotłem palce w jego włosy i pociągnąłem jego głowę do góry, żeby
zaraz potem złożyć soczysty pocałunek na jego wargach. Blondyn cały
poczerwieniał na twarzy, nie ze złości, ale z zakłopotania! To było takie
urocze, że aż przechyliłem głowę i wszedłem językiem do jego ust penetrując
wnętrze. Naruto próbował się wyrwać, ale puściłem go dopiero gdy już brakło mi
tchu.
Wpatrywałem się mu głęboko w oczy. Chciałem go zahipnotyzować
i chyba mi się udało, bo sam podszedł do mnie i dotknął dłonią mojego policzka.
-Mamo. -Szepnąłem i musnąłem jego wargi i wtem nieoczekiwanie
sam do mnie przywarł! Jego biodra stykały się z moimi, aż zaczynałem czuć,
lekko już, pulsującą męskość blondyna.
Przycisnąłem go do blatu szafki i teraz to ja znów dominowałem.
Zacząłem zmysłowo i przeciągle poruszać biodrami sprawiając, że na twarzy
kochanka zaczął pojawiać się na nowo rumieniec, który tak kochałem.
Przechyliłem głowę, znów wchodząc do jego ust językiem.
-Ładnie to tak dawać taki nieprzyzwoity przykład dzieciom?
Wstydzilibyście się.-Oderwałem się od Naruto i jakby nigdy nic spojrzałem się
na kobietę stojącą w wejściu do kuchni.
-I mówi to ta, która wchodzi do cudzego domu bez pukania. Tak
w ogóle, to mamy dzwonek przy drzwiach, on nie gryzie.
-A ty jak zawsze poważny, Sasuke. -Blondynka, która już pewnie
miała 60-tkę na karku, a do tego wielkie cycki i wyglądała na co najmniej
połowę młodszą niż bywa w rzeczywistości.
Tak, tak... To nasza ukochana piąta Hokage, którą tak wszyscy
kochają i w ogóle, zwana także (przez Naruto) babcią Tsunade. W rzeczywistości
nic do niej nie mam, bo to w końcu jej zawdzięczam swoje życie i nie tylko.
-A co cię tu sprowadza czcigodna Hokage?- Spytałem.
-Daruj sobie te zbędne formalności. Nigdy za sobą nie
przepadaliśmy i teraz też się to nie zmieniło.- Spojrzała się na mnie uważnie.-
Nie widzieliśmy się jakieś 2 lata, prawda?
-Nie mniej, nie więcej- odparłem i spojrzałem się na blondyna,
którego trzymałem w objęciach.
-Bacia! Bacia!- Krzyknęła Hinamori i wyskoczyła z krzesełka, w
którym siedziała. Rzuciła się na babcie i zaczęła się do niej tulić.
Nie powiem, było to poniekąd urocze, ale ja wolałem się
napawać urokiem zakłopotanego, do granic możliwości, Naruto, którego bym z
pewnością zaraz przeleciał, bo jest tak cholernie podniecający...
-Hina-chan, ładną masz sukienkę, kto ci ją dał? Pewnie tata.-
Tsunade podziwiała sukienkę Hinamori.
Mała spojrzała się na mnie i pokręciła głową, potem wskazała
palcem na Naruto i powiedziała:
-Mama! Mama!- Zachichotała uroczo.
-Ale, Hinamori...
-Spokojnie Babciu Tsunade.- Naruto jakoś tak posmutniał na ten
swój dziwaczny sposób, a potem z oburzeniem dodał:- Itachi mnie tak przed
chwilą nazwał i mała to teraz powtarza.
Zaśmialiśmy się z czcigodną Hokagę jednocześnie i z niechęcią
puściłem blondyna, aby wrócić, do przerwanej czynności, którą robiłem na samym
początku, a mianowicie- przygotowywałem śniadanie.
-Naruto! Mam dobre wieści.- Powiedziała nagle Tsunade pełna
zadowolenia.- Możesz wrócić na stanowisko Hokage, choćby od teraz!
- J-ja...?
-To wspaniale Naruto! Czyli po tych trzech latach jak tu
mieszkasz, w końcu możesz wrócić na utęsknioną posadę!
-Aż tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? -Naru posmutniał.
-Ja? Nie. Prędzej chciałbym cię zobaczyć nagiego,
przywiązanego do ramy łóżka i proszącego o...
-Sasuke, przestań! Nie przy dzieciach!- Skarciła mnie Tsunade
zakrywając uszy Hinamori. -Spojrzałem się na nią ukradkiem i w ogóle nie
przejąłem się jej słowami.
Siedzieliśmy już w samochodzie. Kazałem ubrać blondynowi
wyjściowe kimono z długimi luźnymi rękawami, sam też takie ubrałem z tym
wyjątkiem ,że innego koloru. Materiał uroczo na nim zwisał… Podczas jazdy
musiałem się skupić na drodze. Nie wychodziło mi to za dobrze… Chyba jestem
seksoholikiem. Prawda boli.
Zaparkowałem auto daleko od bramy między drzewami. Nie chcę wjeżdżać do miasta wolę się przejść. Uśmiechnąłem się do siebie i wyszedłem z samochodu. Podszedłem do Naruto i złapałem go za lewą rękę i pociągnąłem w stronę strażników pilnujących wejście do Konochy. Szybko się z nimi uporaliśmy, ale nie obyło się bez podziwu i zadawaniu niezliczonych pytań blondynowi. Po prostu pociągnąłem niebieskookiego za kajdanki, które mu zaczepiłem na lewej ręce, drugi koniec był uczepiony mojego prawego nadgarstka. W końcu przekonanie mieszkańców Liścia było takie, że Naruto mnie pilnuje. Więc niech tak będzie… W końcu… to może być nasze ostatnie wspólne wspomnienie…
- Sasuke! Sasuke! -Głos Naruto wyrwał mnie z zamyślenia.-Chodźmy na ramen!
-Blondyn niemal skakał z podniecenia na myśl o ramen. To chyba dlatego, że ostatnio go nie rozpieszczałem i mu go nie robiłem. A z resztą. Przytaknąłem mu i zostałem brutalnie pociągnięty do knajpki z jedzeniem. Usiedliśmy przy ladzie.
-Naruto, to naprawdę ty? -Zdziwił się sprzedawca.
-Pan Yagito-san!- Ucieszył się blondyn.-Pan Yagito, to kucharz, u którego Naruto, za każdym razem jak wracał z misji, kupował ramen. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Ten czas, w którym byliśmy drużyną 7. Czasem myślę, że byłoby fajnie wrócić do tamtych lat. Wtedy mogliśmy wszystko, a raczej myśleliśmy, że tak jest.
Zaparkowałem auto daleko od bramy między drzewami. Nie chcę wjeżdżać do miasta wolę się przejść. Uśmiechnąłem się do siebie i wyszedłem z samochodu. Podszedłem do Naruto i złapałem go za lewą rękę i pociągnąłem w stronę strażników pilnujących wejście do Konochy. Szybko się z nimi uporaliśmy, ale nie obyło się bez podziwu i zadawaniu niezliczonych pytań blondynowi. Po prostu pociągnąłem niebieskookiego za kajdanki, które mu zaczepiłem na lewej ręce, drugi koniec był uczepiony mojego prawego nadgarstka. W końcu przekonanie mieszkańców Liścia było takie, że Naruto mnie pilnuje. Więc niech tak będzie… W końcu… to może być nasze ostatnie wspólne wspomnienie…
- Sasuke! Sasuke! -Głos Naruto wyrwał mnie z zamyślenia.-Chodźmy na ramen!
-Blondyn niemal skakał z podniecenia na myśl o ramen. To chyba dlatego, że ostatnio go nie rozpieszczałem i mu go nie robiłem. A z resztą. Przytaknąłem mu i zostałem brutalnie pociągnięty do knajpki z jedzeniem. Usiedliśmy przy ladzie.
-Naruto, to naprawdę ty? -Zdziwił się sprzedawca.
-Pan Yagito-san!- Ucieszył się blondyn.-Pan Yagito, to kucharz, u którego Naruto, za każdym razem jak wracał z misji, kupował ramen. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Ten czas, w którym byliśmy drużyną 7. Czasem myślę, że byłoby fajnie wrócić do tamtych lat. Wtedy mogliśmy wszystko, a raczej myśleliśmy, że tak jest.
Chyba po godzinie wyszliśmy z lokalu. Utrapienie. Gdybym nie
wywlekł stamtąd Naruto to pewnie jadłby już 5 miskę RAMEN! Jeśli nie 7… W
każdym razie, nie ważne. Zaciągnąłem tego młotka do supermarketu - w końcu po
coś tu, do Konochy, przyjechaliśmy. Pozwoliłem mu wieść wózek. Jak z tego
powodu można się tak cieszyć?!
Pozwoliłem mu wziąć kilka słodyczy… Mina jaką zrobił… Bezcenne… Czemu nikt mu zdjęć nie robił?! Eh… Wracając do tematu, prócz słodyczy zrobiliśmy zakupy na najbliższy tydzień. Przez cały czas trzymaliśmy się za ręce, a wszyscy dookoła byli przekonani, że Naruto jest do mnie przyczepiony kajdankami. Przyznam, że były one prawdziwe, w końcu nie tylko do tego się przydadzą… (If you now what I mean?)
Kilku mieszkańców zaczepiło nas, znaczy blondyna, bo ja jakoś specjalnie nikogo nie interesowałem. Mało który zauważył, że stoję koło Uzumakiego, albo po prostu udawali, że mnie tam nie ma. Szczerze, mam to gdzieś, myślałem tylko o powrocie do domu.
Nie! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie… Błagam! Wszystko byle nie ona!
-Krzyczałem w myślach próbując jakoś przekazać tej różowo-włosej poczwarze, żeby nie szła w naszą stronę, ale nie, ona musi zrobić mi na przekór.
-Naruto! Sa-su-ke-kun. -Zawołała Sakura i dogoniła nas ciągnąc z sobą swojego „chłopaka”, który „wcale nie był do mnie podobny”. Nie… W ogóle.
-Sakurka! Hej! -Wyszczerzył się blondyn. -Dawno się nie widzieliśmy.
-Mów, Sasuke, co u was słychać? -Wlepiała we mnie te swoje wielkie oczy, uh! Przerażające. - Z tego co słyszałam od pani Tsunade, Naruto ma zostać 6 Hokage. I co, Sasuke, wrócisz do wioski, w końcu Naruto nadal ma misę cię pilnować…-To ostatnie już wyszeptała.
-A kto powiedział, że Naruto mieszka ze mną tylko i wyłącznie z tego powodu? - Spytałem obojętnie mierząc wzrokiem jej chłopaka beznamiętnym spojrzeniem.
-Nie ważne, ale wracasz do wioski, prawda?
-To zależy od Itachiego, nie ode mnie. -Spiorunowałem ją wzrokiem.
-A… A mogę cię czasem odwiedzić, pani Tsunade mówiła, że nie lubisz gości, ale stary przyjaciel chyba może cię odwiedzić? -Spojrzała się na mnie uwodzicielsko.
Czy jej nic, do tego różowego łba nie dociera, że mnie nie interesuje?! Po co ona się tak do mnie przystawia?! Ma przecież tego swojego chłopaka. A! I dowiedziałem się jak ma na imię, ale nie od niej. Albowiem imię jego brzmi: Sai.-Ależ oczywiście, że możesz, ale nie wiem czy zniesiesz to co tam zobaczysz.- Przeszyłem ja wzrokiem.
Jedynie się zaśmiała.
-Nie żartuj, co niby może być strasznego u ciebie w domu? -Spojrzałem się na nią z politowaniem i przewróciłem oczami. Złapałem Naruto i przyciągnąłem do siebie składając na jego ustach delikatny pocałunek. Nie mogłem z wyrazu twarzy Uzumakiego, powoli zaczęło robić mi się ciasno w bokserkach.
-Nie żartuj sobie, Sasuke, zawstydzasz tylko Naruto. -Przechyliła głowę w bok śmiejąc się.
Czy do niej naprawdę nie docierało to, co przed chwilą zrobiłem? Na pewno myśli, że się zgrywałem. Co ja za to mogę. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, a raczej to ona nadawała o wszystkim i o niczym. Zaczeliśmy się nudzić , bo ta nawiedzona kobieta nie dała ,Anin mi ,ani Naruto nawet ust otworzyć. Metodą prób i błędów udało mi się ją zbyć. Już myślałem, że sobie nie pójdzie, ale jednak, udało mi się.
Wysłałem klona, aby zaniósł zakupy do auta, a ja sam spacerowałem z Naruto po mieście. Tak właściwie to nie wiem co ja tu jeszcze robię.
-Ne, ne, Sasuke. –Uśmiechnął się do mnie Naruto. -Chodźmy na lody!Nie przepadam za słodyczami , ale dałem się namówić. Przechodziliśmy właśnie koło placu zabaw. Nie sądziłem ,że akurat na tym placu będzie czcigodna Hokage. Dzieci, praktycznie od razu się na nas rzuciły śmiejąc się od ucha do ucha.
-Jak wy możecie z nimi wytrzymać? Przecież tego nie da się dogonić! -Odparła zadyszana Tsunade.
-Normalnie, mamy duży ogród siedzimy na werandzie i dajemy im wolną rękę do zabawy.-Odparłem.
Pani Hokage zmierzyła nas jedynie wzrokiem i pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Tak, tak… No, to ja się już zwijam, papa! -I już jej nie było. Dosłownie zniknęła sprzed naszych oczu.
Tak, jak obiecałem Naruto, poszliśmy na lody, ale wzięliśmy tylko trzy. Hinamori siedziała mi na barkach, Itachi szedł obok blondyna trzymając go za rękę. Uzumaki co chwilę podtykał mi swojego loda pod nos, więc skończyło się na tym, że zjedliśmy go na pół. Był nawet smaczny.
Znowu te irytujące spojrzenia. Wlepiali we mnie wzrok, jakbym był trędowaty, albo popełniał jakieś świętokradztwo. Co jest z tymi ludźmi?! Naprawdę jestem aż tak egzotycznym okazem? Ciekawie.
Wyjechaliśmy z wioski. Dzieci w drodze powrotnej posnęły w samochodzie. Uroczy widok. Zanieśliśmy ich do pokoi ,a potem sami zajęliśmy się swoimi sprawami.
Pozwoliłem mu wziąć kilka słodyczy… Mina jaką zrobił… Bezcenne… Czemu nikt mu zdjęć nie robił?! Eh… Wracając do tematu, prócz słodyczy zrobiliśmy zakupy na najbliższy tydzień. Przez cały czas trzymaliśmy się za ręce, a wszyscy dookoła byli przekonani, że Naruto jest do mnie przyczepiony kajdankami. Przyznam, że były one prawdziwe, w końcu nie tylko do tego się przydadzą… (If you now what I mean?)
Kilku mieszkańców zaczepiło nas, znaczy blondyna, bo ja jakoś specjalnie nikogo nie interesowałem. Mało który zauważył, że stoję koło Uzumakiego, albo po prostu udawali, że mnie tam nie ma. Szczerze, mam to gdzieś, myślałem tylko o powrocie do domu.
Nie! Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie… Błagam! Wszystko byle nie ona!
-Krzyczałem w myślach próbując jakoś przekazać tej różowo-włosej poczwarze, żeby nie szła w naszą stronę, ale nie, ona musi zrobić mi na przekór.
-Naruto! Sa-su-ke-kun. -Zawołała Sakura i dogoniła nas ciągnąc z sobą swojego „chłopaka”, który „wcale nie był do mnie podobny”. Nie… W ogóle.
-Sakurka! Hej! -Wyszczerzył się blondyn. -Dawno się nie widzieliśmy.
-Mów, Sasuke, co u was słychać? -Wlepiała we mnie te swoje wielkie oczy, uh! Przerażające. - Z tego co słyszałam od pani Tsunade, Naruto ma zostać 6 Hokage. I co, Sasuke, wrócisz do wioski, w końcu Naruto nadal ma misę cię pilnować…-To ostatnie już wyszeptała.
-A kto powiedział, że Naruto mieszka ze mną tylko i wyłącznie z tego powodu? - Spytałem obojętnie mierząc wzrokiem jej chłopaka beznamiętnym spojrzeniem.
-Nie ważne, ale wracasz do wioski, prawda?
-To zależy od Itachiego, nie ode mnie. -Spiorunowałem ją wzrokiem.
-A… A mogę cię czasem odwiedzić, pani Tsunade mówiła, że nie lubisz gości, ale stary przyjaciel chyba może cię odwiedzić? -Spojrzała się na mnie uwodzicielsko.
Czy jej nic, do tego różowego łba nie dociera, że mnie nie interesuje?! Po co ona się tak do mnie przystawia?! Ma przecież tego swojego chłopaka. A! I dowiedziałem się jak ma na imię, ale nie od niej. Albowiem imię jego brzmi: Sai.-Ależ oczywiście, że możesz, ale nie wiem czy zniesiesz to co tam zobaczysz.- Przeszyłem ja wzrokiem.
Jedynie się zaśmiała.
-Nie żartuj, co niby może być strasznego u ciebie w domu? -Spojrzałem się na nią z politowaniem i przewróciłem oczami. Złapałem Naruto i przyciągnąłem do siebie składając na jego ustach delikatny pocałunek. Nie mogłem z wyrazu twarzy Uzumakiego, powoli zaczęło robić mi się ciasno w bokserkach.
-Nie żartuj sobie, Sasuke, zawstydzasz tylko Naruto. -Przechyliła głowę w bok śmiejąc się.
Czy do niej naprawdę nie docierało to, co przed chwilą zrobiłem? Na pewno myśli, że się zgrywałem. Co ja za to mogę. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, a raczej to ona nadawała o wszystkim i o niczym. Zaczeliśmy się nudzić , bo ta nawiedzona kobieta nie dała ,Anin mi ,ani Naruto nawet ust otworzyć. Metodą prób i błędów udało mi się ją zbyć. Już myślałem, że sobie nie pójdzie, ale jednak, udało mi się.
Wysłałem klona, aby zaniósł zakupy do auta, a ja sam spacerowałem z Naruto po mieście. Tak właściwie to nie wiem co ja tu jeszcze robię.
-Ne, ne, Sasuke. –Uśmiechnął się do mnie Naruto. -Chodźmy na lody!Nie przepadam za słodyczami , ale dałem się namówić. Przechodziliśmy właśnie koło placu zabaw. Nie sądziłem ,że akurat na tym placu będzie czcigodna Hokage. Dzieci, praktycznie od razu się na nas rzuciły śmiejąc się od ucha do ucha.
-Jak wy możecie z nimi wytrzymać? Przecież tego nie da się dogonić! -Odparła zadyszana Tsunade.
-Normalnie, mamy duży ogród siedzimy na werandzie i dajemy im wolną rękę do zabawy.-Odparłem.
Pani Hokage zmierzyła nas jedynie wzrokiem i pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Tak, tak… No, to ja się już zwijam, papa! -I już jej nie było. Dosłownie zniknęła sprzed naszych oczu.
Tak, jak obiecałem Naruto, poszliśmy na lody, ale wzięliśmy tylko trzy. Hinamori siedziała mi na barkach, Itachi szedł obok blondyna trzymając go za rękę. Uzumaki co chwilę podtykał mi swojego loda pod nos, więc skończyło się na tym, że zjedliśmy go na pół. Był nawet smaczny.
Znowu te irytujące spojrzenia. Wlepiali we mnie wzrok, jakbym był trędowaty, albo popełniał jakieś świętokradztwo. Co jest z tymi ludźmi?! Naprawdę jestem aż tak egzotycznym okazem? Ciekawie.
Wyjechaliśmy z wioski. Dzieci w drodze powrotnej posnęły w samochodzie. Uroczy widok. Zanieśliśmy ich do pokoi ,a potem sami zajęliśmy się swoimi sprawami.
czwartek, 4 lipca 2013
Kilka słów od Autora
Ta.. Wiem, że to zaczyna robić się ździebko niezrozumiałe, ale przeskakuje lata. Teraz obiecuję, że będzie ciekawie, a nasi mali bohaterowie- Hinamori i Itachi- odegrają, w związku Naruto i Sasuke, nie jedną ważną scenę zbliżającą ich do siebie. Nie myślcie, że Sasek jest bez serca i tylko znęca się nad naszym blondynkiem. To naprawdę nie tak ma wyglądać. W każdym razie już niedługo coś wstawię, w końcu są wakacje i trzeba coś robić, aby się nie nudzić. Tak czy siak, miłych wakacji życzę!
niedziela, 30 czerwca 2013
3.Rok później
Ciekawe co Naruto teraz robi- myślałem siedząc z
dziećmi na werandzie. Obydwoje siedzieli na łóżeczku, które specjalnie dla nich
wyniosłem z domu. O dziwo, dogadywali się nawet dobrze, zważywszy na to, że
Hinamori nauczyła się siedzieć ,a Itachi już latałby po całym domu, bo nauczył
się chodzić. Jednakże, jak gdzieś blisko niego jest Hinamori... To mogę
siedzieć i tylko patrzeć czy jeszcze żyją, tak się z nią bawi. Strasznie
zabawne są te ich zachowania, ale nie mam nic przeciwko temu, że Itachi jest
taki opiekuńczy, w końcu ma teraz młodszą siostrę, którą się opiekuje...
Właśnie, siostrę... Czyżby na pewno, bo w końcu ja nie jestem z Naruto w takich
stosunkach jakich powinienem być- czyli przyjaciele- ale jego kochankiem też
nie jestem... Cóż począć?!
Blondyn nie wrócił od wczoraj. Sam muszę się zajmować dwójką małych dzieci, a to nie jest wcale łatwe. Czasem myślę, że samym Itachim byłoby znacznie łatwiej się opiekować, ale dopóki mam Hinamori, mam też pewność, że Naru wróci, chociażby dla niej. Zawsze coś, ale zaczynam się o niego niepokoić, a nie mogę wyjść, bo przecież mam DWÓJKĘ DZIECI na głowie, a jak wyjdę z oboma to, to dziwnie będzie wyglądało... Ale co mi tam! Przecież od zawsze jestem na ustach wszystkich, obojętnie czy dopiero co mnie zobaczył, czy zna od dawana.
***
Ostatecznie postanowiłem nie wychodzić z domu. Postanowiłem dać Naruto ostatnią szansę. Tak więc, jeśli nie wróci do jutra wieczór, to go zacznę szukać i nie ważne jaką sobie tym sprawię sławę, albo jak bardzo wkopię blondyna. Mam to gdzieś! Po prostu... chcę... być... z nim!... Z nim i tylko z nim! To dziwne uczucie ogarnia mnie doszczętnie! Dusi mnie! A ja nie wiem jak się go pozbyć! Co prawda od zawsze coś czułem do tego niebieskookiego świra, a kiedy opuściłem wioskę... Myślałem, że oszaleję! Nie wiedziałem co się dzieje ze mną, z moimi myślami i moim ciałem. Cały czas myślałem o Naruto i gdziekolwiek bym nie był i tak słyszałem o nim i jego wyczynach.
Było już po 24, dzieci już spały. Nie było możliwości, że w najbliższym czasie się obudzą. Tak więc postanowiłem się wykąpać. Z chwilą, gdy ciepłe strumienie wody przemierzały moje ciało, przypomniał mi się Naruto. Zacząłem sobie wyobrażać, jak to jego suta przemierzają moje ciało. Jak to on mnie pożąda i momentalnie mój mały kolega zaczął się robić twardy. Spojrzałem się na niego i uśmiechnąłem z drwiną. Odkręciłem mocniej wodę i zamknąłem oczy. Położyłem rękę na moim członku i zacząłem sobie wyobrażać jakby to robił blondyn.
Już dawno podczas masturbacji nie czułem takiej przyjemności i takiego pożądania drugiej osoby. Miałem ochotę cofnąć się do tamtej chwili na kanapie w salonie. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć te erotyczne pozy niebieskookiego.
Zacząłem szybciej oddychać nadal mając twarz Naruto przed swoimi oczami. Nie trzeba było dużo a doszedłem w swoją rękę opierając się czołem o ścianę kabiny.
-Naruto, dlaczego wtedy uciekłeś?!- Szepnąłem z westchnieniem do siebie.
Tak oto więc skończyła się moja kąpiel , ale coś mi nie pasowało po wyjściu z łazienki. W domu panował jakby inny przepływ powietrza. Od razu udałem się do pokoju w którym spała dwójka malców.
Z początku nic nie zobaczyłem, jedynie usłyszałem. Tak to był szloch. Dochodził z najciemniejszego kąta pokoju. Podszedłem w tamto miejsce i moim oczom ukazała się sylwetka blondyna. Siedział skulony i płakał przytulając swoje kolana. Ostrożnie przykucnąłem przed nim i położyłem rękę na jego głowie wplatając palce w jego aksamitne włosy. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę on!
Podniósł głowę i spojrzał się na mnie załzawionymi oczami.
-Przepraszam!- Powiedział jedynie i znów mocno się rozpłakał.
Przytuliłem go do siebie odruchowo. Schowałem twarz w jego włosach i wtedy to poczułem jego słodki zapach potu ... Alkoholu i papierosów! Miałem ochotę go uderzyć, jednakże tego nie zrobiłem tylko przytuliłem go mocno do siebie, ponieważ nie chciałem aby znów przeze mnie uciekał. Kiedy on wtulił głowę w zagłębie mojej szyi aż straciłem równowagę z wrażenia! Padłem na podłogę ,a on na mnie. Dość szybko próbował wstać, lecz ręce się pod nim chwiały i co chwile na mnie opadał. Spróbowałem usiąść ,a potem wstać. Nie było to łatwe z leżącym na tobie Naruto. Przyparłem go do ściany i ten, jak na zawołanie, zaczął się kręcić wiercić i przepychać, jednak robił to nieudolnie. Potrząsnąłem nim i wyprowadziłem z pokoju dzieci. Weszliśmy do mojej sypialni i rzuciłem go na łóżko, a żeby mi nie uciekł, to usiadłem mu na biodra. Znów próbował uciec. Bił mnie pięściami po klatce piersiowej jednak zbyt słabo bym odczuwał ból. Złapałem jego ręce i przycisnąłem je dłonią do łóżka pochylając się tuż nad jego głową. Cały się zaczerwienił i obrócił głowę starając się na mnie nie patrzeć.
-Na..
-Złaź ze mnie! - Krzyknął na mnie blondyn.- Przestań się mną bawić! Myślisz, że nie wiem co mi robisz jak "śpię"?!-Znów zaczął się rzucać, tym razem gwałtowniej.
-Ale ja...
-Z Ł A Ź !- Spróbował użyć całej swojej siły ,ale nie odepchnął mnie na tyle mocno, abym z niego zszedł.
-Naruto!- Położyłem ręce na jego ramionach.- Ogarnij się!
-Niby dlaczego ja mam to zrobić, a nie ty, co?!-Spojrzałem się na niego pobłażliwie z lekkim uśmiechem.
-Bo to ty tu jesteś pijany i to ty obudzisz dzieci.-Momentalnie zamknął buzię i spoważniał.
-Ale i tak ze mnie zejdź...-Burknął pod nosem niezadowolony.
Dotknąłem dłonią jego policzek i spojrzałem mu w oczy. Były takie piękne i tak pochłaniały swoim odcieniem wszystko co było dookoła. Czasem mam ochotę się w nich zanurzyć i trzymać ich właściciela w objęciach czy nawet w namiętnym pocałunku.
-Nie zejdę- Odparłem stanowczo i znów się delikatnie uśmiechnąłem.
-Czemu się mną bawisz? -Spytał z wyrzutem.
-Nie bawię się tobą. - Nie mogłem oderwać spojrzenia od jego błękitnych oczu.-Po prostu nie umiem okazywać uczuć. -Odpowiadałem jak zahipnotyzowany.
Naruto się zdziwił i strasznie zarumienił. Nie zwróciłem na to uwagi, dopóki nie położył dłoni na mój policzek. Serce momentalnie mi zamarło i spojrzałem na jego usta. Żaden odgłos nie dochodził do moich uszu, jedyne co się liczyło to, to że on tu leży, że wrócił i ma się dobrze.
Nawet nie wiem kiedy moje usta spoczęły na jego wargach ,a język domagał się wejścia do środka ust Naruto. Wolnym ruchem wsunąłem mu rękę pod bluzkę, delikatnie, powoli przesuwając ją w górę odkrywając jego umięśniony brzuch. Masowałem skórę na jego torsie coraz mocniej napierając ustami.
Niebieskooki na chwilę zesztywniał, żeby zaraz potem zacząć się rzucać na wszystkie strony próbując zrzucić mnie ze swojego ciała.Jednak ja nie dawałem za wygraną. Obróciłem go na brzuch ściągając mu przy tym niepotrzebną odzież. Wszystko wylądowało na podłodze. Naruto zaczął protestować, wręcz krzyczeć! Mnie to się tam podobało, ale wolałbym uniknąć pobudki maluchów.
-Ciii... Bo się dzieci obudzą.- Zaśmiałem się.
-Mam to w dupie! Złaź ze mnie ty pieprzony debilu! Co ja jestem?! Twoja zabawka?!
-Głupiś -Spojrzałem na niego gniewnie.- Przecież mówiłem, że nie potrafię wyrażać własnych emocji.
Westchnąłem i zacząłem się rozbierać.
-C-co ty..? Co chcesz zrobić?- Powiedział drżącym głosem.
-Jak sądzisz?- Przechyliłem głowę w bok.- Może tego nie wiesz, ale jesteś cholernie podniecający!- Spojrzałem się mu prosto w oczy ,a ten się cały zaczerwienił.
Uroczy, głupkowaty, nieokrzesany, czasem zachowuje się jakby miał dwie lewe ręce, ale czemu? Czemu to właśnie on musi mnie tak cholernie podniecać?!
Mój mały kolega domagał się wypuszczenia, gdyż nie było mu zbyt wygodnie w moich spodniach tak więc szybko się ich pozbyłem wraz z bielizną i znów pochyliłem się nad blondynem. Naruto obrócił się na plecy i co chwila przenosił wzrok z moich oczu na mojego kolegę i tak w kółko.
Złapałem jego dłoń i poprowadziłem ją do mojego członka. Na twarzy niebieskookiego pojawiło się zakłopotanie i zawstydzenie ,co w jego wykonaniu było bardzo seksowne. Miałem ochotę go zerżnąć tu i teraz, ale wiedziałem, że się na mnie obrazi, więc wolałem powoli... Od podstaw... Jednakże nie było mi dane tego zrobić.
Naruto odepchnął mnie z całą siłą, aż uderzyłem o ścianę, która znajdowała się nieopodal łóżka. Byłem nagi, z resztą tak jak i on, a mój mały kolega stał na baczność. Blondyn zczołgał się z łóżka i podpełzł do mnie. Położył ręce na moich kolanach i rozsunął je jednym ruchem. Niebieskooki zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. Na dole swój wzrok zatrzymał na dłużej. Nachylił się i pocałował mojego penisa. Zaraz potem zaczął go oblizywać i drażnić zębami. Ręką masował moje jądra i z każdą chwilą robił to wszystko z większą namiętnością, a kiedy włożył go sobie do buzi... Myślałem że nie wytrzymam!
Śnie i mam cholernie wspaniały sen! Naruto robi mi loda z własnej woli... Zaraz, ja czasem nie jestem pod prysznicem..? Nie... woda nie leci, więc jednak sen, ale... on jest taki realny, ale to nie może być rzeczywistość!
Spojrzałem w dół i wplotłem palce we włosy blondyna. Spojrzał się na mnie swoimi błękitnymi oczyma ,a zaraz potem strasznie się zarumienił, ale nie przerwał swojej czynności. Zacząłem cicho jęczeć z przyjemności. Zacisnąłem powieki, dolną wargę przygryzłem zębami i odchyliłem głowę do tyłu. Było mi tak przyjemnie!
Niebieskooki z każdą chwila coraz szybciej poruszał głową. Moje podniecenie przekraczało granice! Jeszcze chwila...
Naruto nie dał sobie odciągnąć głowy i całe moje nasienie wytrysnęło wprost do jego ust. Wyprostował się i spojrzał się na mnie słodko, że aż ja się lekko zarumieniłem. Z kącika ust blondyna spływała biała strużka. Pociągnąłem go do siebie. Mój kochanek przełknął to co miał w buzi i pocałował mnie namiętnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Jego język walczył z moim o dominację, jednak bez skutecznie. Wygrałem ten zażarty pocałunek pełen mojego i jego smaku. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się z powrotem na łóżku. Chciałem bawić się z nim dalej, jednak byliśmy zbyt zmęczeni i zasnęliśmy niemal w tym samym momencie, nadzy, wtuleni w siebie, okryci jedynie kołdrą...
Blondyn nie wrócił od wczoraj. Sam muszę się zajmować dwójką małych dzieci, a to nie jest wcale łatwe. Czasem myślę, że samym Itachim byłoby znacznie łatwiej się opiekować, ale dopóki mam Hinamori, mam też pewność, że Naru wróci, chociażby dla niej. Zawsze coś, ale zaczynam się o niego niepokoić, a nie mogę wyjść, bo przecież mam DWÓJKĘ DZIECI na głowie, a jak wyjdę z oboma to, to dziwnie będzie wyglądało... Ale co mi tam! Przecież od zawsze jestem na ustach wszystkich, obojętnie czy dopiero co mnie zobaczył, czy zna od dawana.
***
Ostatecznie postanowiłem nie wychodzić z domu. Postanowiłem dać Naruto ostatnią szansę. Tak więc, jeśli nie wróci do jutra wieczór, to go zacznę szukać i nie ważne jaką sobie tym sprawię sławę, albo jak bardzo wkopię blondyna. Mam to gdzieś! Po prostu... chcę... być... z nim!... Z nim i tylko z nim! To dziwne uczucie ogarnia mnie doszczętnie! Dusi mnie! A ja nie wiem jak się go pozbyć! Co prawda od zawsze coś czułem do tego niebieskookiego świra, a kiedy opuściłem wioskę... Myślałem, że oszaleję! Nie wiedziałem co się dzieje ze mną, z moimi myślami i moim ciałem. Cały czas myślałem o Naruto i gdziekolwiek bym nie był i tak słyszałem o nim i jego wyczynach.
Było już po 24, dzieci już spały. Nie było możliwości, że w najbliższym czasie się obudzą. Tak więc postanowiłem się wykąpać. Z chwilą, gdy ciepłe strumienie wody przemierzały moje ciało, przypomniał mi się Naruto. Zacząłem sobie wyobrażać, jak to jego suta przemierzają moje ciało. Jak to on mnie pożąda i momentalnie mój mały kolega zaczął się robić twardy. Spojrzałem się na niego i uśmiechnąłem z drwiną. Odkręciłem mocniej wodę i zamknąłem oczy. Położyłem rękę na moim członku i zacząłem sobie wyobrażać jakby to robił blondyn.
Już dawno podczas masturbacji nie czułem takiej przyjemności i takiego pożądania drugiej osoby. Miałem ochotę cofnąć się do tamtej chwili na kanapie w salonie. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć te erotyczne pozy niebieskookiego.
Zacząłem szybciej oddychać nadal mając twarz Naruto przed swoimi oczami. Nie trzeba było dużo a doszedłem w swoją rękę opierając się czołem o ścianę kabiny.
-Naruto, dlaczego wtedy uciekłeś?!- Szepnąłem z westchnieniem do siebie.
Tak oto więc skończyła się moja kąpiel , ale coś mi nie pasowało po wyjściu z łazienki. W domu panował jakby inny przepływ powietrza. Od razu udałem się do pokoju w którym spała dwójka malców.
Z początku nic nie zobaczyłem, jedynie usłyszałem. Tak to był szloch. Dochodził z najciemniejszego kąta pokoju. Podszedłem w tamto miejsce i moim oczom ukazała się sylwetka blondyna. Siedział skulony i płakał przytulając swoje kolana. Ostrożnie przykucnąłem przed nim i położyłem rękę na jego głowie wplatając palce w jego aksamitne włosy. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę on!
Podniósł głowę i spojrzał się na mnie załzawionymi oczami.
-Przepraszam!- Powiedział jedynie i znów mocno się rozpłakał.
Przytuliłem go do siebie odruchowo. Schowałem twarz w jego włosach i wtedy to poczułem jego słodki zapach potu ... Alkoholu i papierosów! Miałem ochotę go uderzyć, jednakże tego nie zrobiłem tylko przytuliłem go mocno do siebie, ponieważ nie chciałem aby znów przeze mnie uciekał. Kiedy on wtulił głowę w zagłębie mojej szyi aż straciłem równowagę z wrażenia! Padłem na podłogę ,a on na mnie. Dość szybko próbował wstać, lecz ręce się pod nim chwiały i co chwile na mnie opadał. Spróbowałem usiąść ,a potem wstać. Nie było to łatwe z leżącym na tobie Naruto. Przyparłem go do ściany i ten, jak na zawołanie, zaczął się kręcić wiercić i przepychać, jednak robił to nieudolnie. Potrząsnąłem nim i wyprowadziłem z pokoju dzieci. Weszliśmy do mojej sypialni i rzuciłem go na łóżko, a żeby mi nie uciekł, to usiadłem mu na biodra. Znów próbował uciec. Bił mnie pięściami po klatce piersiowej jednak zbyt słabo bym odczuwał ból. Złapałem jego ręce i przycisnąłem je dłonią do łóżka pochylając się tuż nad jego głową. Cały się zaczerwienił i obrócił głowę starając się na mnie nie patrzeć.
-Na..
-Złaź ze mnie! - Krzyknął na mnie blondyn.- Przestań się mną bawić! Myślisz, że nie wiem co mi robisz jak "śpię"?!-Znów zaczął się rzucać, tym razem gwałtowniej.
-Ale ja...
-Z Ł A Ź !- Spróbował użyć całej swojej siły ,ale nie odepchnął mnie na tyle mocno, abym z niego zszedł.
-Naruto!- Położyłem ręce na jego ramionach.- Ogarnij się!
-Niby dlaczego ja mam to zrobić, a nie ty, co?!-Spojrzałem się na niego pobłażliwie z lekkim uśmiechem.
-Bo to ty tu jesteś pijany i to ty obudzisz dzieci.-Momentalnie zamknął buzię i spoważniał.
-Ale i tak ze mnie zejdź...-Burknął pod nosem niezadowolony.
Dotknąłem dłonią jego policzek i spojrzałem mu w oczy. Były takie piękne i tak pochłaniały swoim odcieniem wszystko co było dookoła. Czasem mam ochotę się w nich zanurzyć i trzymać ich właściciela w objęciach czy nawet w namiętnym pocałunku.
-Nie zejdę- Odparłem stanowczo i znów się delikatnie uśmiechnąłem.
-Czemu się mną bawisz? -Spytał z wyrzutem.
-Nie bawię się tobą. - Nie mogłem oderwać spojrzenia od jego błękitnych oczu.-Po prostu nie umiem okazywać uczuć. -Odpowiadałem jak zahipnotyzowany.
Naruto się zdziwił i strasznie zarumienił. Nie zwróciłem na to uwagi, dopóki nie położył dłoni na mój policzek. Serce momentalnie mi zamarło i spojrzałem na jego usta. Żaden odgłos nie dochodził do moich uszu, jedyne co się liczyło to, to że on tu leży, że wrócił i ma się dobrze.
Nawet nie wiem kiedy moje usta spoczęły na jego wargach ,a język domagał się wejścia do środka ust Naruto. Wolnym ruchem wsunąłem mu rękę pod bluzkę, delikatnie, powoli przesuwając ją w górę odkrywając jego umięśniony brzuch. Masowałem skórę na jego torsie coraz mocniej napierając ustami.
Niebieskooki na chwilę zesztywniał, żeby zaraz potem zacząć się rzucać na wszystkie strony próbując zrzucić mnie ze swojego ciała.Jednak ja nie dawałem za wygraną. Obróciłem go na brzuch ściągając mu przy tym niepotrzebną odzież. Wszystko wylądowało na podłodze. Naruto zaczął protestować, wręcz krzyczeć! Mnie to się tam podobało, ale wolałbym uniknąć pobudki maluchów.
-Ciii... Bo się dzieci obudzą.- Zaśmiałem się.
-Mam to w dupie! Złaź ze mnie ty pieprzony debilu! Co ja jestem?! Twoja zabawka?!
-Głupiś -Spojrzałem na niego gniewnie.- Przecież mówiłem, że nie potrafię wyrażać własnych emocji.
Westchnąłem i zacząłem się rozbierać.
-C-co ty..? Co chcesz zrobić?- Powiedział drżącym głosem.
-Jak sądzisz?- Przechyliłem głowę w bok.- Może tego nie wiesz, ale jesteś cholernie podniecający!- Spojrzałem się mu prosto w oczy ,a ten się cały zaczerwienił.
Uroczy, głupkowaty, nieokrzesany, czasem zachowuje się jakby miał dwie lewe ręce, ale czemu? Czemu to właśnie on musi mnie tak cholernie podniecać?!
Mój mały kolega domagał się wypuszczenia, gdyż nie było mu zbyt wygodnie w moich spodniach tak więc szybko się ich pozbyłem wraz z bielizną i znów pochyliłem się nad blondynem. Naruto obrócił się na plecy i co chwila przenosił wzrok z moich oczu na mojego kolegę i tak w kółko.
Złapałem jego dłoń i poprowadziłem ją do mojego członka. Na twarzy niebieskookiego pojawiło się zakłopotanie i zawstydzenie ,co w jego wykonaniu było bardzo seksowne. Miałem ochotę go zerżnąć tu i teraz, ale wiedziałem, że się na mnie obrazi, więc wolałem powoli... Od podstaw... Jednakże nie było mi dane tego zrobić.
Naruto odepchnął mnie z całą siłą, aż uderzyłem o ścianę, która znajdowała się nieopodal łóżka. Byłem nagi, z resztą tak jak i on, a mój mały kolega stał na baczność. Blondyn zczołgał się z łóżka i podpełzł do mnie. Położył ręce na moich kolanach i rozsunął je jednym ruchem. Niebieskooki zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. Na dole swój wzrok zatrzymał na dłużej. Nachylił się i pocałował mojego penisa. Zaraz potem zaczął go oblizywać i drażnić zębami. Ręką masował moje jądra i z każdą chwilą robił to wszystko z większą namiętnością, a kiedy włożył go sobie do buzi... Myślałem że nie wytrzymam!
Śnie i mam cholernie wspaniały sen! Naruto robi mi loda z własnej woli... Zaraz, ja czasem nie jestem pod prysznicem..? Nie... woda nie leci, więc jednak sen, ale... on jest taki realny, ale to nie może być rzeczywistość!
Spojrzałem w dół i wplotłem palce we włosy blondyna. Spojrzał się na mnie swoimi błękitnymi oczyma ,a zaraz potem strasznie się zarumienił, ale nie przerwał swojej czynności. Zacząłem cicho jęczeć z przyjemności. Zacisnąłem powieki, dolną wargę przygryzłem zębami i odchyliłem głowę do tyłu. Było mi tak przyjemnie!
Niebieskooki z każdą chwila coraz szybciej poruszał głową. Moje podniecenie przekraczało granice! Jeszcze chwila...
Naruto nie dał sobie odciągnąć głowy i całe moje nasienie wytrysnęło wprost do jego ust. Wyprostował się i spojrzał się na mnie słodko, że aż ja się lekko zarumieniłem. Z kącika ust blondyna spływała biała strużka. Pociągnąłem go do siebie. Mój kochanek przełknął to co miał w buzi i pocałował mnie namiętnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Jego język walczył z moim o dominację, jednak bez skutecznie. Wygrałem ten zażarty pocałunek pełen mojego i jego smaku. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się z powrotem na łóżku. Chciałem bawić się z nim dalej, jednak byliśmy zbyt zmęczeni i zasnęliśmy niemal w tym samym momencie, nadzy, wtuleni w siebie, okryci jedynie kołdrą...
niedziela, 31 marca 2013
2.Mecz
No tak. Naruto i Hinamori mieszkają ze mną i Itachim już jakiś miesiąc. Nie, żeby mi to przeszkadzało czy coś... Po prostu... Im dłużej z nim przebywam tym bardziej chcę go dotknąć... Wtedy mnie krew zalewa i wychodzę z domu, ale w nocy... Naruto śpi jak kamień, jest przy tym taki... Bezbronny. Kilka razy bezkarnie dotykałem go w nieprzyzwoite miejsca. Jego mina w tedy była taka... Słodka! Przewracał się na plecy jakby prosząc żeby go pogłaskać po brzuchu. W tedy też przestawałem, bo blondyn budził się po kilku minutach i biegł do łazienki. Raz jak się spytałem czemu tak lata w nocy do kibelka odparł nieśmiało: "M... Mam... Mam mokre sny...”. Odwrócił ode mnie wzrok zarumieniony po uszy. Nie wiedzieć czemu czułem się usatysfakcjonowany, ale on sam jakoś nie mógł się do mnie odezwać przez tydzień! Przecież się nie zniesmaczyłem na tę jego 'informację', więc o co mu chodzi?!
Podszedłem do lodówki, wyciągnąłem z samego dołu dwa czteropaki piwa. Kupiłem je wcześniej wiedząc, że będzie mecz.
Postawiłem puszki na stole ,a sam usiadłem obok Naruto na kanapie, wziąłem pilota i przełączyłem kanał.
-Ej! Oglądałem to!
-Nie krzycz. Dzieci śpią.
W odpowiedzi blondyn spiorunował mnie wzrokiem i rzucił się na oparcie kanapy.
-Co oglądamy?- Burknął pod nosem.
-Mecz- odparłem krótko i wyciągnąłem dwa piwa. Jedno rzuciłem Naruto.- No to zdrowie!
-Czekaj! J-ja... Mam słabą głowę...- I dodał pod nosem- i to nawet bardzo słabą...
-Oh! Już daj spokój!
Znów wzniosłem puszkę ku górze i wziąłem łyk piwa.
Podniosłem puszkę do góry. Blondyn zrobił to samo z lekkim opóźnieniem.
-Kam... Kampai!- Obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów i wziął potężny haust piwa.
Nie mógł się odkleić od tego trunku, i gdy wypił już wszystko miał zarumienione policzki. Zaraz chwycił po następną i wypił ją w mgnieniu oka. Z trzecią miał problemy, nie mógł jej otworzyć więc z politowaniem dałem mu swoją. Jakoś odechciało mi się pić patrząc na niego. Byłem ciekaw co teraz zrobi. Już się lekko chwiał na boki.
-Rzeczywiście masz słabą głowę...
Nie dane mi było powiedzieć więcej, gdyż jego lazurowe oczy spoczęły na mnie i momentalnie odebrało mi mowę. Chwile potem te piękne tęczówki zaczęły się do mnie diametralnie zbliżać, aż nagle poczułem dotyk czegoś ciepłego na swoich ustach. Dopiero po chwili zrozumiałem, że są to wargi Naruto. Były takie miękkie, delikatne i zadziorne.
Blondyn usiadł okrakiem na moje kolana i położył dłonie na moich policzkach wzmacniając pocałunek ,który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny. Zaczął poruszać swoimi biodrami jakby chciał mnie w ten sposób podniecić. I udało mu się to. Nie minęła chwila ,a Naruto leżał na plecach ,a ja stałem nad nim.
-Sam się o to prosisz-wydyszałem.
Przywarłem do niego ustami i zacząłem rozbierać. Jego ręce już dawno powędrowały tam gdzie nie powinny, ale nie miałem nic przeciwko. Nawet nie wiedziałem kiedy ,a i ja byłem nagi ,co mi w zupełności nie przeszkadzało w tym co właśnie robiłem.
Naru swoimi niegrzecznymi rączkami podniecił mnie już nazbyt mocno, a on sam doszedł już co najmniej raz w mojej ręce, ale wciąż było mu mało i stał na baczność.
Przygotowałem go chyba lepiej niż dobrze ,z drugiej strony miałem to gdzieś. Byłem zbyt podniecony, żeby przejmować się takimi rzeczami. Wszedłem w niego z początku powoli, ale jego pojękiwania sprawiły, że zacząłem poruszać się w nim znacznie szybciej. Widziałem, że mu się to podoba, bo wypinał biodra do góry przez co wchodziłem w niego jeszcze głębiej.
Doszedłem po niedługim czasie w jego wnętrzu już trochę zmęczony, padłem na niego, ale zaraz potem to ja leżałem na dole ,a to Naruto był u góry. Zaczął pokazywać jakieś różne podniecające pozy siedząc na moich biodrach okrakiem. Nie dał za wygraną, był bardzo pobudzony. I ja, poprzez jego zachowanie zacząłem się pobudzać, co blondynowi się bardzo podobało. Podniecał mnie nawet ręką, a potem, bezceremonialnie, nadział się na mojego członka jęcząc przy tym głośno z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Niektóre pozy jakie potem zainscenizował widziałem po raz pierwszy. Chyba nawet w podręczniku nie można by było znaleźć takich póz, a to co on wyprawiał z językiem przechodziło wszystko co tylko mogło. To było lepsze niż cokolwiek co do tej pory robiłem.
Teraz już świtało. Przez to wszystko nie mogłem zasnąć, byłem zbyt podniecony, żeby udać się w najdalsze odmęty mojego umysłu, w którym znajdowały się lazurowe oczy blondyna, który spał obok mnie. Wpatrywałem się w niego przez cały czas kiedy tylko zmorzył go sen. Był taki spokojny, a to, co zrobił po wypiciu zaledwie trzech piw było wręcz niemożliwe. Jakoś za szybko zaczęło to na niego działać, ale nie narzekam.
W końcu, gdy pierwsze promienie słońca zrosiły jego twarz, przebudził się i spojrzał się mi w oczy z uśmiechem. Był jeszcze jak nieprzytomny, ale nie przeszkodziło mi to w nachyleniu się nad nim i pocałowaniu go namiętnie w usta. Jednakże speszył się trochę zdziwiony.
-C-co..? Co ty r-robisz..?- Spytał niepewnie zalewając się rumieńcem.
-To co ty po wypiciu trzech puszek piwa, tyle, że ty... Robiłeś to lepiej.- Zaśmiałem się szyderczo pod nosem.
Po minie Naruto uświadomiłem sobie, że jednak przypomina sobie co zrobił w nocy. Odepchnął mnie machinalnie i stanął na podłodze, ale zaraz się zachwiał i padł na kolana ,na ziemię, ale nawet to nie przeszkodziło mu w oddaleniu się ode mnie.
-Naru, gdzie idziesz?
Nie dostałem odpowiedzi, gdyż zniknął za framugą drzwi prowadzącą na korytarz.
-O co mu chodzi? -Burknąłem pod nosem.- Przecież mi się podobało- dodałem opadając ze zmęczeniem na plecy ,tam gdzie wcześniej spał blondyn.
___________________________
Nie umiem pisać, a moje błędy językowe, aż walą po oczach. Moja wizja tego yaoi jest trochę dziwna, bo składa się na to co w danej chwili wymyślę, czy zobaczę. Czyli jest zapisywana na spontana- tak ja to określam. Może dlatego jest to takie nudne. Ładnie proszę o wytykanie wszelkich błędów i także uwag dotyczących historii. Z chęcią dogodzę wam we wszystkim czym chcecie. A co do odstępów czasowych... Nie mam chęci do pisania, czy czegokolwiek innego. Jak mi się zachce cokolwiek robić, to robię to nieudolnie na ostatnią chwilę. Dlatego przepraszam i proszę o jak najwięcej krytyki z waszej strony. :3
Podszedłem do lodówki, wyciągnąłem z samego dołu dwa czteropaki piwa. Kupiłem je wcześniej wiedząc, że będzie mecz.
Postawiłem puszki na stole ,a sam usiadłem obok Naruto na kanapie, wziąłem pilota i przełączyłem kanał.
-Ej! Oglądałem to!
-Nie krzycz. Dzieci śpią.
W odpowiedzi blondyn spiorunował mnie wzrokiem i rzucił się na oparcie kanapy.
-Co oglądamy?- Burknął pod nosem.
-Mecz- odparłem krótko i wyciągnąłem dwa piwa. Jedno rzuciłem Naruto.- No to zdrowie!
-Czekaj! J-ja... Mam słabą głowę...- I dodał pod nosem- i to nawet bardzo słabą...
-Oh! Już daj spokój!
Znów wzniosłem puszkę ku górze i wziąłem łyk piwa.
Podniosłem puszkę do góry. Blondyn zrobił to samo z lekkim opóźnieniem.
-Kam... Kampai!- Obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów i wziął potężny haust piwa.
Nie mógł się odkleić od tego trunku, i gdy wypił już wszystko miał zarumienione policzki. Zaraz chwycił po następną i wypił ją w mgnieniu oka. Z trzecią miał problemy, nie mógł jej otworzyć więc z politowaniem dałem mu swoją. Jakoś odechciało mi się pić patrząc na niego. Byłem ciekaw co teraz zrobi. Już się lekko chwiał na boki.
-Rzeczywiście masz słabą głowę...
Nie dane mi było powiedzieć więcej, gdyż jego lazurowe oczy spoczęły na mnie i momentalnie odebrało mi mowę. Chwile potem te piękne tęczówki zaczęły się do mnie diametralnie zbliżać, aż nagle poczułem dotyk czegoś ciepłego na swoich ustach. Dopiero po chwili zrozumiałem, że są to wargi Naruto. Były takie miękkie, delikatne i zadziorne.
Blondyn usiadł okrakiem na moje kolana i położył dłonie na moich policzkach wzmacniając pocałunek ,który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny. Zaczął poruszać swoimi biodrami jakby chciał mnie w ten sposób podniecić. I udało mu się to. Nie minęła chwila ,a Naruto leżał na plecach ,a ja stałem nad nim.
-Sam się o to prosisz-wydyszałem.
Przywarłem do niego ustami i zacząłem rozbierać. Jego ręce już dawno powędrowały tam gdzie nie powinny, ale nie miałem nic przeciwko. Nawet nie wiedziałem kiedy ,a i ja byłem nagi ,co mi w zupełności nie przeszkadzało w tym co właśnie robiłem.
Naru swoimi niegrzecznymi rączkami podniecił mnie już nazbyt mocno, a on sam doszedł już co najmniej raz w mojej ręce, ale wciąż było mu mało i stał na baczność.
Przygotowałem go chyba lepiej niż dobrze ,z drugiej strony miałem to gdzieś. Byłem zbyt podniecony, żeby przejmować się takimi rzeczami. Wszedłem w niego z początku powoli, ale jego pojękiwania sprawiły, że zacząłem poruszać się w nim znacznie szybciej. Widziałem, że mu się to podoba, bo wypinał biodra do góry przez co wchodziłem w niego jeszcze głębiej.
Doszedłem po niedługim czasie w jego wnętrzu już trochę zmęczony, padłem na niego, ale zaraz potem to ja leżałem na dole ,a to Naruto był u góry. Zaczął pokazywać jakieś różne podniecające pozy siedząc na moich biodrach okrakiem. Nie dał za wygraną, był bardzo pobudzony. I ja, poprzez jego zachowanie zacząłem się pobudzać, co blondynowi się bardzo podobało. Podniecał mnie nawet ręką, a potem, bezceremonialnie, nadział się na mojego członka jęcząc przy tym głośno z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Niektóre pozy jakie potem zainscenizował widziałem po raz pierwszy. Chyba nawet w podręczniku nie można by było znaleźć takich póz, a to co on wyprawiał z językiem przechodziło wszystko co tylko mogło. To było lepsze niż cokolwiek co do tej pory robiłem.
Teraz już świtało. Przez to wszystko nie mogłem zasnąć, byłem zbyt podniecony, żeby udać się w najdalsze odmęty mojego umysłu, w którym znajdowały się lazurowe oczy blondyna, który spał obok mnie. Wpatrywałem się w niego przez cały czas kiedy tylko zmorzył go sen. Był taki spokojny, a to, co zrobił po wypiciu zaledwie trzech piw było wręcz niemożliwe. Jakoś za szybko zaczęło to na niego działać, ale nie narzekam.
W końcu, gdy pierwsze promienie słońca zrosiły jego twarz, przebudził się i spojrzał się mi w oczy z uśmiechem. Był jeszcze jak nieprzytomny, ale nie przeszkodziło mi to w nachyleniu się nad nim i pocałowaniu go namiętnie w usta. Jednakże speszył się trochę zdziwiony.
-C-co..? Co ty r-robisz..?- Spytał niepewnie zalewając się rumieńcem.
-To co ty po wypiciu trzech puszek piwa, tyle, że ty... Robiłeś to lepiej.- Zaśmiałem się szyderczo pod nosem.
Po minie Naruto uświadomiłem sobie, że jednak przypomina sobie co zrobił w nocy. Odepchnął mnie machinalnie i stanął na podłodze, ale zaraz się zachwiał i padł na kolana ,na ziemię, ale nawet to nie przeszkodziło mu w oddaleniu się ode mnie.
-Naru, gdzie idziesz?
Nie dostałem odpowiedzi, gdyż zniknął za framugą drzwi prowadzącą na korytarz.
-O co mu chodzi? -Burknąłem pod nosem.- Przecież mi się podobało- dodałem opadając ze zmęczeniem na plecy ,tam gdzie wcześniej spał blondyn.
___________________________
Nie umiem pisać, a moje błędy językowe, aż walą po oczach. Moja wizja tego yaoi jest trochę dziwna, bo składa się na to co w danej chwili wymyślę, czy zobaczę. Czyli jest zapisywana na spontana- tak ja to określam. Może dlatego jest to takie nudne. Ładnie proszę o wytykanie wszelkich błędów i także uwag dotyczących historii. Z chęcią dogodzę wam we wszystkim czym chcecie. A co do odstępów czasowych... Nie mam chęci do pisania, czy czegokolwiek innego. Jak mi się zachce cokolwiek robić, to robię to nieudolnie na ostatnią chwilę. Dlatego przepraszam i proszę o jak najwięcej krytyki z waszej strony. :3
piątek, 8 marca 2013
1.Jak to się właściwie zaczęło
Musicie mi wybaczyć moje tandetne błędy językowe, interpunkcyjne i jeszcze jakie tam mogą się znaleźć. Nie jestem orłem z ortografii, cały czas myślę nad fabułą tegoż jakże naciąganego i naiwnego opowiadania. Jeśli się to spodoba to fajnie, jesli nie to trudno. Miłego czytania!
Wszedłem do łazienki Naruto... Ku mojemu zdumieniu ,ujrzałem go... Leżał nieprzytomny w wannie. Wanna nie była już tylko wypełniona wodą, ale także i jego krwią... Byłem tak przerażony... Niemal zapomniałem co mam robić.
Szybko doskoczyłem do niego, łapiąc po drodze ręcznik i zaraz zacząłem uciskać jego nadgarstki, aby zatamować krwawienie.
Wszystko potoczyło się szybko, karetka, przestraszona Tsunade, szpital... Bałem się jak nigdy przedtem. Trzęsłem się jak osika jednocześnie wmawiając sobie, że jeżeli już się nie obudzi to pójdę w ślad za nim... Takie i inne myśli krążyły mi po głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem oparty o jego szpitalne łóżko...
~~~
Czyjaś ciepła ręka mierzwiła mi delikatnie włosy. Osoba, która jest właścicielem tejże dłoni śmiała się cicho z niejakim westchnieniem. Jednakże nie dałem po sobie poznać, że się obudziłem.
-Sasuke...-Szepnął Naruto.- Wiesz, że wyglądasz pięknie gdy śpisz?- Westchnął cicho.
Ręką, którą uprzednio trzymał w moich włosach, przejechał w dół i zatrzymał na policzku.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem, aż podskoczyłem przewracając się na plecy na podłogę. Ból był nie z tej ziemi. Myślałem, że zaraz odlecę na tamten świat.
-Naruto!- Rozległ się ten wkurwiający głos Sakury. -Już się obudziłeś? To super!
-Idiotko! Wchodzisz jak do jakiejś stajni! Tu jest szpital, zawału przez ciebie można dostać! -Warknąłem podnosząc się z podłogi.
-Sasuke!- zaświergoliła.- A co ty tutaj robisz?
-Nie twoja sprawa. -warknąłem piorunując ją wzrokiem.
-Oh! Już nie bądź taki. - Wydęła usta.
-Tsunade pozwoliła mi tutaj zostać. Nic więcej nie musisz wiedzieć.
Przewróciła oczami i do mnie podeszłą chcą mi pomóc, chyba tylko utrzymać równowagę, ale ją odepchnąłem.
-Sasuke?- Odezwał się niepewnie Naruto.- Co TY tu robisz?.. Wiem, że mnie znalazłeś, ale... Ale czemu ze mną zostałeś? Co z Itachim?
-A co z twoją Hinamori?- Zarzuciłem.- Myślałeś o niej kiedy ciąłeś sobie nadgarstki?
-Ja...
-Sasuke! Przestań!- Krzyknęła różowo włosa.
-Zamknij się i idź jeżeli nie masz nic do zrobienia.- Warknąłem.
Ona w odpowiedzi podeszła do blondyna, podłączyła mu kroplówkę i wyszła obrażona nawet na mnie nie patrząc.
Ostatnimi czasy stałem się bardzo drażliwy. Wszystko dookoła stało się jeszcze bardziej irytujące niż było. Jedynym moim ukojeniem była zabawa z moim rocznym synkiem Itachim i rozmowy z Naruto, który wpadał do mnie co drugi dzień o tej samej porze... Więc to dlatego znalazłem go wczoraj w wannie...? Nie przyszedł do mnie, nic nie powiedział-a zawsze to robi- dlatego się zaniepokoiłem i poszedłem do niego.
-Sasuke! czemu jesteś taki wredny dla Sakurci?- Nie odpowiedziałem.- No ej...
Przechyliłem głowę w bok wpatrując się w niebieskookiego. Był strasznie blady, a jego oczy jakby stały się bardziej błękitne. Wręcz hipnotyzujące!
-Mam coś na twarzy?- Spytał nagle Uzumaki.
-Nie, nie! Nic. Tak jakoś...- Próbowałem się wytłumaczyć...
Zaraz! Czemu się tłumaczyłem?! Przecież to nie jest normalne zachowanie z mojej strony... Jestem chory! - dotknąłem ręką swojego czoła, ale nie poczułem że jest cieplejsze.
-Sasu... Wszystko w porządku?- Wyciągnął rękę i dotknął troskliwie mojego policzka.-Wszyst…?
-Tak!- Odsunąłem się od niego natychmiastowo. Ciepło jakie czułem od jego ręki aż paliło. Jeśli bym się nie odsunął to zadurzyłbym się w tym dotyku... Ruszyłem do drzwi. Otwierając je zatrzymałem się w pół kroku -Naruto! Przeprowadzasz się do mnie! Trzeba cię pilnować, a znając twoje możliwości raczej nie wychowasz Hinamori jak należy. Dopóki Piąta cię nie wypuści ja się nią zajmę...- Szepnąłem pod nosem i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
No dobra. Może od początku... No więc sprawy maja się obecnie tak, że Naruto ma dziecko z Hinatą, jednakże... Ona zmarła przy porodzie. Naruto wpadł przez to w melancholię. Bardzo przeżył jej stratę. Jeśli chodzi o mnie mam małego synka Itachiego, który ma już ponad rok. Wychowuję go sam, bo kobieta, która jest jego matką , odeszła ode mnie nie podając powodu. Nie żeby mi to przeszkadzało. Jakoś nigdy mi na niej nie zależało. Obchodził mnie tylko mój potomek, nikt poza nim. Pewnie myślicie, że powinienem być z Sakurą, ale niee... Od kiedy wróciłem do wioski nie mogłem się jej pozbyć. Była strasznie natrętna i upierdliwa. Jakby nie miała swojego życia! Nie no... Rozumiem kogoś KOCHAĆ, ale nie żeby od razu stać się jego p r z e ś l a d o w c ą ! Trochę do tej pory się denerwuję na jej widok... To mało powiedziane, potrafię się nieźle wściec ... W każdym razie szedłem odebrać Hinamori od Tsunade. Czcigodna Piąta była o tyle wspaniałomyślna, że się małą zajęła.
Przyzwałem trochę klonów, żeby wzięły rzeczy Naruto i przeniosły do mojego domu. Moje kopie dość szybko się ze wszystkim uwinęły, nawet jeden z nich przyprowadził ze sobą Itachiego, który był pod opieką Kakashiego. Mój sensei go trenuje od kiedy maluch zaczął chodzić. Ja też to robię, ale nie tak wytrwale jak Kakashi. On to potrafi zmotywować do działania.
Mój synek nie mógł odkleić oczu od śpiącej na łóżku w moim pokoju Hinamori. Siedział spokojnie, nie ruszył się z miejsca przez cały czas jak robiłem obiad. Nie wiem, czy zdziwiło go to, że w domu znajduje się dziecko mniejsze od niego? W każdym razie, dopóki nie marudził, było dobrze. Tak więc jakoś minął ten dziwny dzień. Następnego zaś Naruto został wypisany ze szpitala po długim kazaniu od Tsunade, więc był trochę markotny i mocno tulił do siebie swoją córeczkę, która miała wygląd po nim, a budowę ciała i oczy po Hinacie.
Blondyn jakoś nie mógł przełknąć tego, że ma spać ze mną. Biedak nie rozumiał tego, że nie potrafi zająć się dzieckiem, , a co dopiero sobą. Tłumaczyłem i pokazywałem mu milion razy co ma robić w danej sytuacji ,ale takiego oporu do wiedzy to ja dawno nie widziałem.
W każdym razie od dzisiaj ja i Itachi oraz Naruto i Hinamiri tworzymy rodzinę. W ogóle się to ze sobą nie umywa, gdyż obydwaj jesteśmy facetami, a ja po prostu martwię się o kumpla i wolę mieć go na oku dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Wszedłem do łazienki Naruto... Ku mojemu zdumieniu ,ujrzałem go... Leżał nieprzytomny w wannie. Wanna nie była już tylko wypełniona wodą, ale także i jego krwią... Byłem tak przerażony... Niemal zapomniałem co mam robić.
Szybko doskoczyłem do niego, łapiąc po drodze ręcznik i zaraz zacząłem uciskać jego nadgarstki, aby zatamować krwawienie.
Wszystko potoczyło się szybko, karetka, przestraszona Tsunade, szpital... Bałem się jak nigdy przedtem. Trzęsłem się jak osika jednocześnie wmawiając sobie, że jeżeli już się nie obudzi to pójdę w ślad za nim... Takie i inne myśli krążyły mi po głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem oparty o jego szpitalne łóżko...
~~~
Czyjaś ciepła ręka mierzwiła mi delikatnie włosy. Osoba, która jest właścicielem tejże dłoni śmiała się cicho z niejakim westchnieniem. Jednakże nie dałem po sobie poznać, że się obudziłem.
-Sasuke...-Szepnął Naruto.- Wiesz, że wyglądasz pięknie gdy śpisz?- Westchnął cicho.
Ręką, którą uprzednio trzymał w moich włosach, przejechał w dół i zatrzymał na policzku.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem, aż podskoczyłem przewracając się na plecy na podłogę. Ból był nie z tej ziemi. Myślałem, że zaraz odlecę na tamten świat.
-Naruto!- Rozległ się ten wkurwiający głos Sakury. -Już się obudziłeś? To super!
-Idiotko! Wchodzisz jak do jakiejś stajni! Tu jest szpital, zawału przez ciebie można dostać! -Warknąłem podnosząc się z podłogi.
-Sasuke!- zaświergoliła.- A co ty tutaj robisz?
-Nie twoja sprawa. -warknąłem piorunując ją wzrokiem.
-Oh! Już nie bądź taki. - Wydęła usta.
-Tsunade pozwoliła mi tutaj zostać. Nic więcej nie musisz wiedzieć.
Przewróciła oczami i do mnie podeszłą chcą mi pomóc, chyba tylko utrzymać równowagę, ale ją odepchnąłem.
-Sasuke?- Odezwał się niepewnie Naruto.- Co TY tu robisz?.. Wiem, że mnie znalazłeś, ale... Ale czemu ze mną zostałeś? Co z Itachim?
-A co z twoją Hinamori?- Zarzuciłem.- Myślałeś o niej kiedy ciąłeś sobie nadgarstki?
-Ja...
-Sasuke! Przestań!- Krzyknęła różowo włosa.
-Zamknij się i idź jeżeli nie masz nic do zrobienia.- Warknąłem.
Ona w odpowiedzi podeszła do blondyna, podłączyła mu kroplówkę i wyszła obrażona nawet na mnie nie patrząc.
Ostatnimi czasy stałem się bardzo drażliwy. Wszystko dookoła stało się jeszcze bardziej irytujące niż było. Jedynym moim ukojeniem była zabawa z moim rocznym synkiem Itachim i rozmowy z Naruto, który wpadał do mnie co drugi dzień o tej samej porze... Więc to dlatego znalazłem go wczoraj w wannie...? Nie przyszedł do mnie, nic nie powiedział-a zawsze to robi- dlatego się zaniepokoiłem i poszedłem do niego.
-Sasuke! czemu jesteś taki wredny dla Sakurci?- Nie odpowiedziałem.- No ej...
Przechyliłem głowę w bok wpatrując się w niebieskookiego. Był strasznie blady, a jego oczy jakby stały się bardziej błękitne. Wręcz hipnotyzujące!
-Mam coś na twarzy?- Spytał nagle Uzumaki.
-Nie, nie! Nic. Tak jakoś...- Próbowałem się wytłumaczyć...
Zaraz! Czemu się tłumaczyłem?! Przecież to nie jest normalne zachowanie z mojej strony... Jestem chory! - dotknąłem ręką swojego czoła, ale nie poczułem że jest cieplejsze.
-Sasu... Wszystko w porządku?- Wyciągnął rękę i dotknął troskliwie mojego policzka.-Wszyst…?
-Tak!- Odsunąłem się od niego natychmiastowo. Ciepło jakie czułem od jego ręki aż paliło. Jeśli bym się nie odsunął to zadurzyłbym się w tym dotyku... Ruszyłem do drzwi. Otwierając je zatrzymałem się w pół kroku -Naruto! Przeprowadzasz się do mnie! Trzeba cię pilnować, a znając twoje możliwości raczej nie wychowasz Hinamori jak należy. Dopóki Piąta cię nie wypuści ja się nią zajmę...- Szepnąłem pod nosem i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.
No dobra. Może od początku... No więc sprawy maja się obecnie tak, że Naruto ma dziecko z Hinatą, jednakże... Ona zmarła przy porodzie. Naruto wpadł przez to w melancholię. Bardzo przeżył jej stratę. Jeśli chodzi o mnie mam małego synka Itachiego, który ma już ponad rok. Wychowuję go sam, bo kobieta, która jest jego matką , odeszła ode mnie nie podając powodu. Nie żeby mi to przeszkadzało. Jakoś nigdy mi na niej nie zależało. Obchodził mnie tylko mój potomek, nikt poza nim. Pewnie myślicie, że powinienem być z Sakurą, ale niee... Od kiedy wróciłem do wioski nie mogłem się jej pozbyć. Była strasznie natrętna i upierdliwa. Jakby nie miała swojego życia! Nie no... Rozumiem kogoś KOCHAĆ, ale nie żeby od razu stać się jego p r z e ś l a d o w c ą ! Trochę do tej pory się denerwuję na jej widok... To mało powiedziane, potrafię się nieźle wściec ... W każdym razie szedłem odebrać Hinamori od Tsunade. Czcigodna Piąta była o tyle wspaniałomyślna, że się małą zajęła.
Przyzwałem trochę klonów, żeby wzięły rzeczy Naruto i przeniosły do mojego domu. Moje kopie dość szybko się ze wszystkim uwinęły, nawet jeden z nich przyprowadził ze sobą Itachiego, który był pod opieką Kakashiego. Mój sensei go trenuje od kiedy maluch zaczął chodzić. Ja też to robię, ale nie tak wytrwale jak Kakashi. On to potrafi zmotywować do działania.
Mój synek nie mógł odkleić oczu od śpiącej na łóżku w moim pokoju Hinamori. Siedział spokojnie, nie ruszył się z miejsca przez cały czas jak robiłem obiad. Nie wiem, czy zdziwiło go to, że w domu znajduje się dziecko mniejsze od niego? W każdym razie, dopóki nie marudził, było dobrze. Tak więc jakoś minął ten dziwny dzień. Następnego zaś Naruto został wypisany ze szpitala po długim kazaniu od Tsunade, więc był trochę markotny i mocno tulił do siebie swoją córeczkę, która miała wygląd po nim, a budowę ciała i oczy po Hinacie.
Blondyn jakoś nie mógł przełknąć tego, że ma spać ze mną. Biedak nie rozumiał tego, że nie potrafi zająć się dzieckiem, , a co dopiero sobą. Tłumaczyłem i pokazywałem mu milion razy co ma robić w danej sytuacji ,ale takiego oporu do wiedzy to ja dawno nie widziałem.
W każdym razie od dzisiaj ja i Itachi oraz Naruto i Hinamiri tworzymy rodzinę. W ogóle się to ze sobą nie umywa, gdyż obydwaj jesteśmy facetami, a ja po prostu martwię się o kumpla i wolę mieć go na oku dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


