piątek, 8 marca 2013

1.Jak to się właściwie zaczęło

Musicie mi wybaczyć moje tandetne błędy językowe, interpunkcyjne i jeszcze jakie tam mogą się znaleźć. Nie jestem orłem z ortografii, cały czas myślę nad fabułą tegoż jakże naciąganego i naiwnego opowiadania. Jeśli się to spodoba to fajnie, jesli nie to trudno. Miłego czytania!


Wszedłem do łazienki Naruto... Ku mojemu zdumieniu ,ujrzałem go...  Leżał nieprzytomny w wannie. Wanna nie była już tylko wypełniona wodą, ale także i jego krwią... Byłem tak przerażony... Niemal zapomniałem co mam robić.
Szybko doskoczyłem do niego, łapiąc po drodze ręcznik i zaraz zacząłem uciskać jego nadgarstki, aby zatamować krwawienie.
Wszystko potoczyło się szybko, karetka, przestraszona Tsunade, szpital... Bałem się jak nigdy przedtem. Trzęsłem się jak osika jednocześnie wmawiając sobie, że jeżeli już się nie obudzi to pójdę w ślad za nim... Takie i inne myśli krążyły mi po głowie. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem oparty o jego szpitalne łóżko...

~~~

Czyjaś ciepła ręka mierzwiła mi delikatnie włosy. Osoba, która jest właścicielem tejże dłoni śmiała się cicho z niejakim westchnieniem. Jednakże nie dałem po sobie poznać, że się obudziłem.
-Sasuke...-Szepnął Naruto.- Wiesz, że wyglądasz pięknie gdy śpisz?- Westchnął cicho.
Ręką, którą uprzednio trzymał w moich włosach, przejechał w dół i zatrzymał na  policzku.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem, aż podskoczyłem przewracając się na plecy na podłogę. Ból był nie z tej ziemi. Myślałem, że zaraz odlecę na tamten świat.
-Naruto!- Rozległ się ten wkurwiający głos Sakury. -Już się obudziłeś? To super!
-Idiotko! Wchodzisz jak do jakiejś stajni! Tu jest szpital, zawału przez ciebie można dostać! -Warknąłem podnosząc się z podłogi.
-Sasuke!- zaświergoliła.- A co ty tutaj robisz?
-Nie twoja sprawa. -warknąłem piorunując ją wzrokiem.
-Oh! Już nie bądź taki. - Wydęła usta.
-Tsunade pozwoliła mi tutaj zostać. Nic więcej nie musisz wiedzieć.
Przewróciła oczami i do mnie podeszłą chcą mi pomóc, chyba tylko utrzymać równowagę, ale ją odepchnąłem.
-Sasuke?- Odezwał się niepewnie  Naruto.- Co TY tu robisz?.. Wiem, że mnie znalazłeś, ale... Ale czemu ze mną zostałeś? Co z Itachim?
-A co z twoją Hinamori?- Zarzuciłem.- Myślałeś o niej kiedy ciąłeś sobie nadgarstki?
-Ja...
-Sasuke! Przestań!- Krzyknęła różowo włosa.
-Zamknij się i idź jeżeli nie masz nic do zrobienia.- Warknąłem.
Ona w odpowiedzi podeszła do blondyna, podłączyła mu kroplówkę i wyszła obrażona nawet na mnie nie patrząc. 
Ostatnimi czasy stałem się bardzo drażliwy. Wszystko dookoła stało się jeszcze bardziej irytujące niż było. Jedynym moim ukojeniem była zabawa z moim rocznym synkiem Itachim i rozmowy z Naruto, który wpadał do mnie co drugi dzień o tej samej porze... Więc to dlatego znalazłem go wczoraj w wannie...? Nie przyszedł do mnie, nic nie powiedział-a zawsze to robi- dlatego się zaniepokoiłem i poszedłem do niego.
-Sasuke! czemu jesteś taki wredny dla Sakurci?- Nie odpowiedziałem.- No ej...
Przechyliłem głowę w bok wpatrując się w niebieskookiego. Był strasznie blady, a jego oczy jakby stały się bardziej błękitne. Wręcz hipnotyzujące! 
-Mam coś na twarzy?- Spytał nagle Uzumaki.
-Nie, nie! Nic. Tak jakoś...- Próbowałem się wytłumaczyć...
Zaraz! Czemu się tłumaczyłem?! Przecież to nie jest normalne zachowanie z mojej strony... Jestem chory! - dotknąłem ręką swojego czoła, ale nie poczułem że jest cieplejsze.
-Sasu... Wszystko w porządku?- Wyciągnął rękę i dotknął troskliwie mojego policzka.-Wszyst…?
-Tak!- Odsunąłem się od niego natychmiastowo. Ciepło jakie czułem od jego ręki aż paliło. Jeśli bym się nie odsunął to zadurzyłbym się w tym dotyku... Ruszyłem do drzwi. Otwierając je zatrzymałem się w pół kroku -Naruto! Przeprowadzasz się do mnie! Trzeba cię pilnować, a znając twoje możliwości raczej nie wychowasz Hinamori jak należy. Dopóki Piąta cię nie wypuści ja się nią zajmę...- Szepnąłem pod nosem i wyszedłem zatrzaskując za sobą drzwi.

No dobra. Może od początku... No więc sprawy maja się obecnie tak, że Naruto ma dziecko z Hinatą, jednakże... Ona zmarła przy porodzie. Naruto wpadł przez to w melancholię. Bardzo przeżył jej stratę. Jeśli chodzi o mnie mam małego synka Itachiego, który ma już ponad rok. Wychowuję go sam, bo kobieta, która jest jego matką , odeszła ode mnie nie podając powodu. Nie żeby mi to przeszkadzało. Jakoś nigdy mi na niej nie zależało. Obchodził mnie tylko mój potomek, nikt poza nim. Pewnie myślicie, że powinienem być z Sakurą, ale niee... Od kiedy wróciłem do wioski nie mogłem się jej pozbyć. Była strasznie natrętna i upierdliwa. Jakby nie miała swojego życia! Nie no... Rozumiem kogoś KOCHAĆ, ale nie żeby od razu stać się jego  p r z e ś l a d o w c ą ! Trochę do tej pory się denerwuję na jej widok... To mało powiedziane, potrafię  się nieźle wściec ... W każdym razie szedłem odebrać Hinamori od Tsunade. Czcigodna Piąta była o tyle wspaniałomyślna, że się małą zajęła. 
Przyzwałem trochę klonów, żeby wzięły rzeczy Naruto i przeniosły do mojego domu. Moje kopie dość szybko się ze wszystkim uwinęły, nawet jeden z nich przyprowadził ze sobą Itachiego, który był pod opieką Kakashiego. Mój sensei go trenuje od kiedy maluch zaczął chodzić. Ja też to robię, ale nie tak wytrwale jak Kakashi. On to potrafi zmotywować do działania.
Mój synek nie mógł odkleić oczu od śpiącej na łóżku w moim pokoju Hinamori. Siedział spokojnie, nie ruszył się z miejsca przez cały czas jak robiłem obiad. Nie wiem, czy zdziwiło go to, że w domu znajduje się dziecko mniejsze od niego? W każdym razie, dopóki nie marudził, było dobrze. Tak więc jakoś minął ten dziwny dzień. Następnego zaś Naruto został wypisany ze szpitala po długim kazaniu od Tsunade, więc był trochę markotny i mocno tulił do siebie swoją córeczkę, która miała wygląd po nim, a budowę ciała i oczy po Hinacie. 
Blondyn jakoś nie mógł przełknąć tego, że ma spać ze mną. Biedak nie rozumiał tego, że nie potrafi zająć się dzieckiem, , a co dopiero sobą. Tłumaczyłem i pokazywałem mu milion razy co ma robić w danej sytuacji ,ale takiego oporu do wiedzy to ja dawno nie widziałem. 
W każdym razie od dzisiaj ja i Itachi oraz Naruto i Hinamiri tworzymy rodzinę. W ogóle się to ze sobą nie umywa, gdyż obydwaj jesteśmy facetami, a ja po prostu martwię się o kumpla i wolę mieć go na oku dwadzieścia cztery godziny na dobę.

1 komentarz:

  1. Poprostu Kocham cię < 3 !!! Już za ten pierwszy rozdział. Kocham Naruto i Sasuke , i też nie raz zastanwiałam się że przecież powinni być razem !

    OdpowiedzUsuń